Zgłaszam, że żyjemy oboje. Ziutek schudł prawie 3,5 kg, ja 1,5.
Menu jak poprzednio, ale doszły jeszcze inne potrawy:
kalarepka do chrupania
pyszny barszczyk na obiad oraz gotowany kalafior.
Babcia i Dziadek pożyczyli mi swą sokowirówkę i codziennie wypijam przynajmniej dwie szklanki soku z marchwi i jabłka (mniam!!!).
To, że my zjadamy tyle co podane, to nie znaczy, że każdy tak musi. Jadłospis, który podaje autorka diety, dr Dąbrowska, jest bogatszy. My prowadzimy tę dietę już któryś raz i trochę idziemy na łatwiznę.
Nie ma problemu, jeśli ktoś na śniadanie chce zjeść zupę, gotowane warzywa, dietetyczne gołąbki z farszem warzywnym. Nam wystarcza pomidor i ogórek - a właściwie to wystarcza Ziutkowi, bo ja wolę śniadania na ciepło i jem kapustę lub buraczki i do tego pomidor.
Teraz Ziutek szykuje nowe surówki: seler z jabłkiem i por z jabłkiem i ogórkiem.
Czujemy się dobrze. Jedynie ja w piątek gorzej się czułam. Było mi zimno i trochę mnie trzęsło. Ciężko powiedzieć, czy to efekt działania diety czy nieprzespanych kilku nocy, czy może przemoknięcia w sadzie?
Następnego dnia było ok, a nic poza herbatą z cytryną nie brałam.
Zakończenie diety w pierwszym tygodniu lipca, czyli już niedługo. Dziś śniła mi się kasza jaglana... o mniam!
Miałam też jedną krępującą sytuację. Służbowy oficjalny obiad, chciałam wycofać się po angielsku, aby przy stole nie było głupich pytań, spojrzeń i komentarzy (wszyscy są mądrzy i wiedzą jak się odżywiać i każdy chce mnie zaraz uświadamiać, że źle robię). Niestety przyłapano mnie i przyciśnięto do wyznania prawdy. Cóż, zostanę zapamiętana jako ta, co nie jada;) Trudno
Dieta jest zalecona przez lekarza i prowadzona po opieką lekarza medycyny żywienia, dlatego nie polecam naśladowania mnie bez konsultacji lekarskiej.
Ze względów zdrowotnych powinnam przestrzegać diety. Nie jest to takie proste, ani dla mnie, ani dla moich bliskich, których odwiedzam i chcą mnie ugościć. Przygotowanie posiłków zgodnych z zaleceniami lekarskimi jest prawdziwą kuchenną rewolucją. Dotyczy też zmiany myślenia o zdrowym żywieniu.
Dlatego też powstał ten blog. Powstał po to, bym miała mobilizację do przestrzegania diety i aby moi bliscy mieli wskazówki co i jak gotować. Będą zatem podane wypróbowane przepisy i relacja, jak sobie radzę na diecie.
Celem jest dieta bezglutenowa wegańska bez płynnych tłuszczów roślinnych. Mięso nie jest całkowicie zakazane, więc będzie się czasem w przepisach pojawiać. Czasem mogę zrobić odstępstwo i zjeść jeden zakazany składnik, więc może pojawić się np. jajko lub gluten, ale będę to zaznaczać, że jest to wyjątek.
Dlatego też powstał ten blog. Powstał po to, bym miała mobilizację do przestrzegania diety i aby moi bliscy mieli wskazówki co i jak gotować. Będą zatem podane wypróbowane przepisy i relacja, jak sobie radzę na diecie.
Celem jest dieta bezglutenowa wegańska bez płynnych tłuszczów roślinnych. Mięso nie jest całkowicie zakazane, więc będzie się czasem w przepisach pojawiać. Czasem mogę zrobić odstępstwo i zjeść jeden zakazany składnik, więc może pojawić się np. jajko lub gluten, ale będę to zaznaczać, że jest to wyjątek.
niedziela, 17 czerwca 2012
wtorek, 12 czerwca 2012
Dzień drugi
Po wczorajszym bólu głowy Ziutka nie ma już śladu. Ja czuję się dobrze, choć tęsknię za kaszą jaglaną i ciecierzycą. Ziutek też tęskni za jedzonkiem codziennym.
Śniadanie:
Ziutek: pomidor i ogórek
ja: gotowana kapusta z koperkiem i marchewką
Obiad: papryka faszerowana cukinią, pomidorem i ziołami.
Przekąski: jabłka, marchewki, grejpfrut, sok pomidorowy
Kolacja: zapiekanka z pomidorów, cukinii i papryki
Dziś jeszcze pijemy normalnie. Jest kawa zbożowa i zwykła dla Ziutka i herbata z cytryną (i niestety jeszcze z cukrem) dla mnie.
W weekend spróbujemy odstawić cukier.
Śniadanie:
Ziutek: pomidor i ogórek
ja: gotowana kapusta z koperkiem i marchewką
Obiad: papryka faszerowana cukinią, pomidorem i ziołami.
Przekąski: jabłka, marchewki, grejpfrut, sok pomidorowy
Kolacja: zapiekanka z pomidorów, cukinii i papryki
Dziś jeszcze pijemy normalnie. Jest kawa zbożowa i zwykła dla Ziutka i herbata z cytryną (i niestety jeszcze z cukrem) dla mnie.
W weekend spróbujemy odstawić cukier.
Start
W poniedziałek 11 czerwca zaczęliśmy kolejny raz dietę dr Dąbrowskiej. Zamierzamy wytrwać przynajmniej 4 tygodnie, chyba że za bardzo masa mi spadnie to zakończę wcześniej. Liczę jednak, że więcej niż 4 kg nie schudnę.
Pierwsze dni zawsze są trudne.
Śniadanie: pół pomidora i kilka plasterków ogórka
Przekąski: grejpfrut, kalarepka i jabłka, sok pomidorowy
Obiad: kapusta gotowana z marchewką i koperkiem
Kolacja: jabłko
Oby noc minęła spokojnie, bo pierwsza noc na tej diecie była dla mnie bardzo ciężka. Każdego następnego roku wydaje mi się, że łatwiej to znoszę fizycznie, ale psychicznie trudno mi się za to zabrać i przebrnąć. Tęsknię za wszystkim czego nie wolno, wyostrza mi się węch i wyczuwam jedzenie z daleka. Tak było ostatnim razem, czy teraz też tak będzie? Zobaczymy...
Pierwsze dni zawsze są trudne.
Śniadanie: pół pomidora i kilka plasterków ogórka
Przekąski: grejpfrut, kalarepka i jabłka, sok pomidorowy
Obiad: kapusta gotowana z marchewką i koperkiem
Kolacja: jabłko
Oby noc minęła spokojnie, bo pierwsza noc na tej diecie była dla mnie bardzo ciężka. Każdego następnego roku wydaje mi się, że łatwiej to znoszę fizycznie, ale psychicznie trudno mi się za to zabrać i przebrnąć. Tęsknię za wszystkim czego nie wolno, wyostrza mi się węch i wyczuwam jedzenie z daleka. Tak było ostatnim razem, czy teraz też tak będzie? Zobaczymy...
czwartek, 17 maja 2012
WOW! To jest to!
A co? Ano deser, jakim poczęstowała mnie Wiewiórka.
Robi się go bardo prosto. A my wspólnie z Ziutkiem zrobiliśmy po swojemu i z modyfikacjami.
Jest pyszny, prosty, wegański i może być bezglutenowy!
Składniki:
jabłko
banan
2 łyżki jagód
kruszonka:
po łyżce mąki pszennej, płatków owsianych, ziaren słonecznika
2 łyżki cukru trzcinowego
łyżka bezmlecznej margaryny
Można dodać orzechy, migdały, pestki słonecznika do posypania
Wykonanie:
Owoce obieramy i kroimy. Wkładamy do żaroodpornych miseczek, wsypujemy jagody.
Mieszamy składniki kruszonki i posypujemy nią owoce. Całość wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy ok. 15-20 minut. Podajemy same lub z lodami.
Nasze modyfikacje:
U nas był miks mrożonych owoców jagodowych (maliny, truskawki, porzeczki, jagody) plus dodatkowe truskawki. Kruszonka była z margaryny, cukru, mąki kukurydzianej i płatków jaglanych. Taka kruszonka nie rumieni się tak ładnie jak zwykła.
Jestem zakocha w tym deserku!!! Wiewiórko! Dziękuję kolejny raz dopieszczasz moje podniebienie!
Długo się tu nie pojawiałam, co u mnie na dietetycznym polu? Ano nic, jadłam sobie nieźle, średnio przestrzegając diety. Już wiem, że nie jestem w stania fizycznie i psychicznie stale trzymać się tego. I postanowiłam, że trzymam dietę w ciągu tygodnia, a w weekend dopuszczam jakieś składniki. I w ostatnia niedzielę zjadałam twaróg z mleka krowiego z pomidorem, ogórkiem i rzodkiewką, popijając kakao. A wieczorem chlebek (taki zwykły ze sklepu, o mniam!) i kupna wędlinka (zamknęłam oczy, by tego nie widzieć) oraz żółty serek (mmm serek!). Oczywiście z dodatkiem pomidora i ogórka.
Robi się go bardo prosto. A my wspólnie z Ziutkiem zrobiliśmy po swojemu i z modyfikacjami.
Jest pyszny, prosty, wegański i może być bezglutenowy!
Składniki:
jabłko
banan
2 łyżki jagód
kruszonka:
po łyżce mąki pszennej, płatków owsianych, ziaren słonecznika
2 łyżki cukru trzcinowego
łyżka bezmlecznej margaryny
Można dodać orzechy, migdały, pestki słonecznika do posypania
Wykonanie:
Owoce obieramy i kroimy. Wkładamy do żaroodpornych miseczek, wsypujemy jagody.
Mieszamy składniki kruszonki i posypujemy nią owoce. Całość wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy ok. 15-20 minut. Podajemy same lub z lodami.
Nasze modyfikacje:
U nas był miks mrożonych owoców jagodowych (maliny, truskawki, porzeczki, jagody) plus dodatkowe truskawki. Kruszonka była z margaryny, cukru, mąki kukurydzianej i płatków jaglanych. Taka kruszonka nie rumieni się tak ładnie jak zwykła.
Jestem zakocha w tym deserku!!! Wiewiórko! Dziękuję kolejny raz dopieszczasz moje podniebienie!
Długo się tu nie pojawiałam, co u mnie na dietetycznym polu? Ano nic, jadłam sobie nieźle, średnio przestrzegając diety. Już wiem, że nie jestem w stania fizycznie i psychicznie stale trzymać się tego. I postanowiłam, że trzymam dietę w ciągu tygodnia, a w weekend dopuszczam jakieś składniki. I w ostatnia niedzielę zjadałam twaróg z mleka krowiego z pomidorem, ogórkiem i rzodkiewką, popijając kakao. A wieczorem chlebek (taki zwykły ze sklepu, o mniam!) i kupna wędlinka (zamknęłam oczy, by tego nie widzieć) oraz żółty serek (mmm serek!). Oczywiście z dodatkiem pomidora i ogórka.
piątek, 9 marca 2012
Piątek
Wczoraj byłam na kontroli u lekarza medycyny żywienia. Oberwało mi się trochę, ale też sporo rozjaśniło i dziś starałam się już pilnować. Obiecuję też sobie solennie, że będę spisywać co, kiedy i ile zjadłam, aby w razie czego łatwiej zidentyfikować szkodzące mi produkty.
Śniadanie:
Kilka kromek gryczanego nibychlebka w wersji słodkiej z suszonymi daktylami, rodzynkami, morelami i innymi smakowitymi kąskami. Do tego tahina.
Przekąska:
wielkie jabłko - 'Ligol' moja ulubiona odmiana (choć w sklepie podpisana była 'Sampion', ja wiedziałam, że to 'Ligol', ponieważ był słabo wybarwiony i miał otwarte dno kwiatowe)
Obiad:
kasza gryczana, gotowana marchewka z groszkiem, gotowana brukselka
Podwieczorek:
prażone pestki słonecznika
Kolacja:
Chlebek gryczany w wersji słonej z duszoną cebulką i śledź po gdańsku z puszki.
A oto dziś zrobiony przez Ziutka chlebek
Śniadanie:
Kilka kromek gryczanego nibychlebka w wersji słodkiej z suszonymi daktylami, rodzynkami, morelami i innymi smakowitymi kąskami. Do tego tahina.
Przekąska:
wielkie jabłko - 'Ligol' moja ulubiona odmiana (choć w sklepie podpisana była 'Sampion', ja wiedziałam, że to 'Ligol', ponieważ był słabo wybarwiony i miał otwarte dno kwiatowe)
Obiad:
kasza gryczana, gotowana marchewka z groszkiem, gotowana brukselka
Podwieczorek:
prażone pestki słonecznika
Kolacja:
Chlebek gryczany w wersji słonej z duszoną cebulką i śledź po gdańsku z puszki.
A oto dziś zrobiony przez Ziutka chlebek
środa, 7 marca 2012
Gofry wegańskie
Nie było mnie tu dłuższy czas, ale to nie oznacza, że nie jemy i że nie staram się przestrzegać diety. Staram się, choć nie zawsze to wychodzi. Pojawiło się kilka nowych potraw, więc najbliższe wpisy będę wspomnieniem ostatnich tygodni milczenia. Na początek deser:)
Wegańskie gofry owsiane
Składniki:
Składniki:
2 szklanki wody
2 szklanki płatków owsianych
1 szklanka pokrojonych jabłek
2 łyżki otrąb owsianych
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżeczka soli.
2 szklanki płatków owsianych
1 szklanka pokrojonych jabłek
2 łyżki otrąb owsianych
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżeczka soli.
Wykonanie:
Wszystkie składniki zmiksować razem. Piec w gofrownicy posypując nasionami słonecznika.
Modyfikacji tym razem nie było:) Smaczne, Ziutek robił już dwa razy.
Zdradzę w sekrecie, że Ziutkowa kuchnia pasuje mi coraz bardziej, a każde jedzenie poza domem kończy się stwierdzeniem: mój mąż gotuje lepiej.
niedziela, 12 lutego 2012
Hot Chiquita Love
Ciąg dalszy wypróbowywania przepisów z książki pożyczonej od Wiewiórki, czyli akcja "Wszystkie smaki banana" rozkręca się i u mnie.
Po bardzo udanej zupie, przyszła pora na deser. I choć początkowo nie zostawiłam zakładki przy tym przepisie (bo w składzie jest mleko i kakao) to skusiłam się, by spróbować przerobić to na wersję wegańską. Dało się:)
Hot Chiquita Love
Składniki:
1 banan
300 ml mleka (mleka sojowego)
2 łyżki słodkiego kakao (1 karobu)
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
Wykonanie: Mleko wlać do rondelka i podgrzać. Zdjąć z ognia i dodać kakao oraz kawę mieszać aż do rozpuszczenia się składników. Banana grubo pokroić i wszystko wymieszać mikserem. Dla dekoracji posypać kakao przesianym przez sitko.
Nasze modyfikacje: Mleko oczywiście było sojowe, a zamiast kakao - karob, czyli mączka z chleba świętojańskiego (najpopularniejszym produktem zawierającym karob jest deser dla dzieci Monte). Smakowało wybornie i bardzo podobnie do Monte. Powyższe proporcje są niby na dwie osoby, ale polecam zrobić z podwójnej porcji, bo czuliśmy lekki niedosyt.
Po bardzo udanej zupie, przyszła pora na deser. I choć początkowo nie zostawiłam zakładki przy tym przepisie (bo w składzie jest mleko i kakao) to skusiłam się, by spróbować przerobić to na wersję wegańską. Dało się:)
Hot Chiquita Love
Składniki:
1 banan
300 ml mleka (mleka sojowego)
2 łyżki słodkiego kakao (1 karobu)
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
Wykonanie: Mleko wlać do rondelka i podgrzać. Zdjąć z ognia i dodać kakao oraz kawę mieszać aż do rozpuszczenia się składników. Banana grubo pokroić i wszystko wymieszać mikserem. Dla dekoracji posypać kakao przesianym przez sitko.
Nasze modyfikacje: Mleko oczywiście było sojowe, a zamiast kakao - karob, czyli mączka z chleba świętojańskiego (najpopularniejszym produktem zawierającym karob jest deser dla dzieci Monte). Smakowało wybornie i bardzo podobnie do Monte. Powyższe proporcje są niby na dwie osoby, ale polecam zrobić z podwójnej porcji, bo czuliśmy lekki niedosyt.
niedziela, 5 lutego 2012
Pierwsze odkrycie kulinarne roku 2012: sałata rzymska na ciepło
Jak już widać po tytule rok w kuchni zaczął się wyśmienicie, bo mamy już na koncie pierwsze odkrycie kulinarne. A przed nami jeszcze 11 miesięcy i tyle smaków do odkrycia!
Pierwszy raz kupiliśmy sałatę rzymską. Zachciało mi się zjeść ją na ciepło, podobnie jak szpinak, ale nie do końca. Spytałam wujka Google, czy coś wie na temat sałaty rzymskiej na ciepło i okazało się, że tak. Znalazłam bowiem sporo różnych wersji przyrządzenia tego smakowitego warzywa liściastego, bogatego w witaminy, błonnik i przeciwutleniacze. W większości przepisów wykorzystywane było masło oraz parmezan, my z tego oczywiście zrezygnowaliśmy, bo nie jemy nabiału.
Sałata rzymska na ciepło z czosnkiem
Składniki:
Porcja sałaty
Kilka ząbków czosnku
Oliwa
Wykonanie:
Siekamy czosnek i podsmażamy na oliwie do lekkiego zrumienienia. Można czosnek wyłowić i dalej wykorzystywać już tylko samą oliwę aromatyzowaną czosnkiem. My jednak czosnek zostawiliśmy. Dodajemy opłukane i osuszone liście sałaty – można je porozrywać na mniejsze kawałki, a można smażyć w całości. Smażymy kilka minut, patrząc na liście, aby lekko się ścięły, ale zupełnie nie sflaczały. Przekładamy na talerz i zajadamy:)
My jedliśmy to z kaszą jaglaną oraz surówkami. Ziutek powybierał sobie złocisty czosnek. Taki czosnek jest niesamowicie smaczny.
Pierwszy raz kupiliśmy sałatę rzymską. Zachciało mi się zjeść ją na ciepło, podobnie jak szpinak, ale nie do końca. Spytałam wujka Google, czy coś wie na temat sałaty rzymskiej na ciepło i okazało się, że tak. Znalazłam bowiem sporo różnych wersji przyrządzenia tego smakowitego warzywa liściastego, bogatego w witaminy, błonnik i przeciwutleniacze. W większości przepisów wykorzystywane było masło oraz parmezan, my z tego oczywiście zrezygnowaliśmy, bo nie jemy nabiału.
Sałata rzymska na ciepło z czosnkiem
Składniki:
Porcja sałaty
Kilka ząbków czosnku
Oliwa
Wykonanie:
Siekamy czosnek i podsmażamy na oliwie do lekkiego zrumienienia. Można czosnek wyłowić i dalej wykorzystywać już tylko samą oliwę aromatyzowaną czosnkiem. My jednak czosnek zostawiliśmy. Dodajemy opłukane i osuszone liście sałaty – można je porozrywać na mniejsze kawałki, a można smażyć w całości. Smażymy kilka minut, patrząc na liście, aby lekko się ścięły, ale zupełnie nie sflaczały. Przekładamy na talerz i zajadamy:)
My jedliśmy to z kaszą jaglaną oraz surówkami. Ziutek powybierał sobie złocisty czosnek. Taki czosnek jest niesamowicie smaczny.
sobota, 4 lutego 2012
Bananowy jest… czyli wszystkie smaki banana
Wszystkie smaki banana to akcja promocyjna Chiquity, w ramach której do Wiewióry dotarły fantastyczne książki z przepisami. Mam ten fart, że Wiewióra pożyczyła mi jedną. I już następnego dnia pierwszy przepis wykorzystaliśmy.
To fantastyczna zupa, właśnie z bananów. Muszę przyznać, że po wielkiej miłości do kuchni włoskiej, następnie hinduskiej, teraz przychodzi fascynacja tajskimi smakami. Lubię curry, lubię mleczko kokosowe i te niesamowite tropikalne połączenia smaków.
Ta zupa jeszcze do nas wróci, ale zanim wróci, to mamy do wypróbowania bardzo podobną, jednak zamiast mleka dodaje się bulion, poza tym pomarańcze, kminek i miętę. Zobaczymy, co wtedy wyjdzie:)
Tajska zupa kokosowa Chiquita
Składniki:
1 duży banan
2 małe marchewki
1 cebula
150 g selera
1-2 łyżki masła
1 łyżka curry
2 puszki mleka kokosowego
100 g ananasa (najlepiej świeżego)
1-2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
Sól, pieprz
Wykonanie:
Marchewkę, cebulę i seler pokroić w małą kostkę. Lekko poddusić cebulę i masło w rondelku z przykrywką, a następnie dodać marchewkę, seler i dusić przez 4 minuty.
Dodać curry i mleko kokosowe Dobrze wymieszać. Gotować pod przykrywką, aż do momentu gdy warzywa staną się miękkie. Banany pokroić w kostkę i dodać do zupy. Wszystko rozetrzeć mikserem. Dodać pokrojonego w kostkę ananasa, sól, pieprz i sok z cytryny. Do zupy dosypać odrobinę curry i podawać.
Nasze modyfikacje:
Zamiast mała oliwa, 1 puszka mleka. Nie zmiksowaliśmy zupy, bo chcieliśmy mieć co chrupać. Zupa jest super sycąca i rozgrzewająca. Jeśli ktoś lubi takie egzotyczne połączenia smaków słodkiego z pikanym to powinien skusić się na tę prostą w przygotowaniu zupę.
Dziękuję Wiewiórce za kolejne wzbogacenie mojego dietetycznego menu:)
Moja Droga! Ty wiesz dobrze, ile dla mnie znaczy Twoja obecność w moim życiu. 3maj się zatem dzielnie!
To fantastyczna zupa, właśnie z bananów. Muszę przyznać, że po wielkiej miłości do kuchni włoskiej, następnie hinduskiej, teraz przychodzi fascynacja tajskimi smakami. Lubię curry, lubię mleczko kokosowe i te niesamowite tropikalne połączenia smaków.
Ta zupa jeszcze do nas wróci, ale zanim wróci, to mamy do wypróbowania bardzo podobną, jednak zamiast mleka dodaje się bulion, poza tym pomarańcze, kminek i miętę. Zobaczymy, co wtedy wyjdzie:)
Tajska zupa kokosowa Chiquita
Składniki:
1 duży banan
2 małe marchewki
1 cebula
150 g selera
1-2 łyżki masła
1 łyżka curry
2 puszki mleka kokosowego
100 g ananasa (najlepiej świeżego)
1-2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
Sól, pieprz
Wykonanie:
Marchewkę, cebulę i seler pokroić w małą kostkę. Lekko poddusić cebulę i masło w rondelku z przykrywką, a następnie dodać marchewkę, seler i dusić przez 4 minuty.
Dodać curry i mleko kokosowe Dobrze wymieszać. Gotować pod przykrywką, aż do momentu gdy warzywa staną się miękkie. Banany pokroić w kostkę i dodać do zupy. Wszystko rozetrzeć mikserem. Dodać pokrojonego w kostkę ananasa, sól, pieprz i sok z cytryny. Do zupy dosypać odrobinę curry i podawać.
Nasze modyfikacje:
Zamiast mała oliwa, 1 puszka mleka. Nie zmiksowaliśmy zupy, bo chcieliśmy mieć co chrupać. Zupa jest super sycąca i rozgrzewająca. Jeśli ktoś lubi takie egzotyczne połączenia smaków słodkiego z pikanym to powinien skusić się na tę prostą w przygotowaniu zupę.
Dziękuję Wiewiórce za kolejne wzbogacenie mojego dietetycznego menu:)
Moja Droga! Ty wiesz dobrze, ile dla mnie znaczy Twoja obecność w moim życiu. 3maj się zatem dzielnie!
czwartek, 2 lutego 2012
Małpujemy
Trochę mnie tu nie było, co wcale nie oznacza, że nie jem, czy też nie przestrzegam diety. Większość czasu trzymam się, choć były dni, w których mi się nie udało i zjadłam... oj! aż wstyd przyznać... zjadłam pizze! I to z pizzerni sieciowej! Fuj, ohyda, ale byliśmy na wyjeździe i nic innego nie udało się złowić.
Najgorsze w tym wszystkim było nie to, że odchorowałam, ale to, że nie miałam przyjemności z tego jedzeniowego grzechu. Przyzwyczaiłam się już dobrej jakości potraw Ziutka, takich świeżo zrobionych, prosto z garnka lub pieca i każde jedzenie na mieście kończy się wnioskiem: mój mąż gotuje lepiej.
W ciągu ostatnich tygodni zawitało do nas kilka nowych potraw, będą pojawiać się stopniowo. Dziś zaprezentuję świeżo zmałpowaną od Wiewióry zupę. To sycąca grecka Fasoulada Gordona Ramsaya z "Kuchni świata".Wiewióra gotowała ją wczoraj, a Ziutek dzisiaj.
3 łyżki oliwy
2 marchewki
2 łodygi selera naciowego
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
sól, pieprz
6 pomidorów z puszki, bez skóry i nasion
ok. 100 ml przecieru pomidorowego
1 łyżeczka suszonego oregano
listki natki pietruszki posiekane do dekoracji
Wykonanie:
Fasolę odcedzamy, przekładamy do garnka i zalewamy zimną wodą. Zagotowujemy, a następnie zbieramy szumowiny i pianę, zmniejszamy ogień i gotujemy ok godziny.
W innym rondelku rozgrzewamy oliwę.Wrzucamy posiekane marchewki, selera, cebulę i czosnek, doprawiamy solą i pieprzem. Smażymy na sporym ogniu aż zmiękną i dokładamy do nich z pomidory wraz z przecierem i oregano. Gotujemy mieszając ok. minuty po czym przekładamy do fasoli. Dolewamy wody by wszystkie składniki były przykryte i gotujemy aż fasola będzie miękka. Czas gotowania zależy od tego, jak bardzo rozgotowaną fasolę lubimy. W razie potrzeby dolewamy wody.
Nasze modyfikacje:
Późno znaleźliśmy ten przepis na blogu Wiewióry i nie było czasu na moczenie fasoli, wykorzystaliśmy zatem fasolę z puszki. Dla urozmaicenia była to fasola biała i czerwona. Nie dodaliśmy przecieru pomidoorwego i nie posypaliśmy pietruszką dla dekoracji.
Zupa jest pyszna, sycąca i rozgrzewająca. Pełna warzyw i dająca poczucie, że zjadło się dobrze, zdrowo i wegańsko. Ja bym jednak nie nazwała tej zupy aromatyczna, jak nazwała ją Wiewióra. Ładnie pachniała, ale aromat nie wywoływał ślinotoku;)
Najgorsze w tym wszystkim było nie to, że odchorowałam, ale to, że nie miałam przyjemności z tego jedzeniowego grzechu. Przyzwyczaiłam się już dobrej jakości potraw Ziutka, takich świeżo zrobionych, prosto z garnka lub pieca i każde jedzenie na mieście kończy się wnioskiem: mój mąż gotuje lepiej.
W ciągu ostatnich tygodni zawitało do nas kilka nowych potraw, będą pojawiać się stopniowo. Dziś zaprezentuję świeżo zmałpowaną od Wiewióry zupę. To sycąca grecka Fasoulada Gordona Ramsaya z "Kuchni świata".Wiewióra gotowała ją wczoraj, a Ziutek dzisiaj.
Fasoulada
Składniki:
350 g suszonej białej fasoli, namoczonej na noc w dużej ilości wody3 łyżki oliwy
2 marchewki
2 łodygi selera naciowego
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
sól, pieprz
6 pomidorów z puszki, bez skóry i nasion
ok. 100 ml przecieru pomidorowego
1 łyżeczka suszonego oregano
listki natki pietruszki posiekane do dekoracji
Wykonanie:
Fasolę odcedzamy, przekładamy do garnka i zalewamy zimną wodą. Zagotowujemy, a następnie zbieramy szumowiny i pianę, zmniejszamy ogień i gotujemy ok godziny.
W innym rondelku rozgrzewamy oliwę.Wrzucamy posiekane marchewki, selera, cebulę i czosnek, doprawiamy solą i pieprzem. Smażymy na sporym ogniu aż zmiękną i dokładamy do nich z pomidory wraz z przecierem i oregano. Gotujemy mieszając ok. minuty po czym przekładamy do fasoli. Dolewamy wody by wszystkie składniki były przykryte i gotujemy aż fasola będzie miękka. Czas gotowania zależy od tego, jak bardzo rozgotowaną fasolę lubimy. W razie potrzeby dolewamy wody.
Nasze modyfikacje:
Późno znaleźliśmy ten przepis na blogu Wiewióry i nie było czasu na moczenie fasoli, wykorzystaliśmy zatem fasolę z puszki. Dla urozmaicenia była to fasola biała i czerwona. Nie dodaliśmy przecieru pomidoorwego i nie posypaliśmy pietruszką dla dekoracji.
Zupa jest pyszna, sycąca i rozgrzewająca. Pełna warzyw i dająca poczucie, że zjadło się dobrze, zdrowo i wegańsko. Ja bym jednak nie nazwała tej zupy aromatyczna, jak nazwała ją Wiewióra. Ładnie pachniała, ale aromat nie wywoływał ślinotoku;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










