Ze względów zdrowotnych powinnam przestrzegać diety. Nie jest to takie proste, ani dla mnie, ani dla moich bliskich, których odwiedzam i chcą mnie ugościć. Przygotowanie posiłków zgodnych z zaleceniami lekarskimi jest prawdziwą kuchenną rewolucją. Dotyczy też zmiany myślenia o zdrowym żywieniu.
Dlatego też powstał ten blog. Powstał po to, bym miała mobilizację do przestrzegania diety i aby moi bliscy mieli wskazówki co i jak gotować. Będą zatem podane wypróbowane przepisy i relacja, jak sobie radzę na diecie.
Celem jest dieta bezglutenowa wegańska bez płynnych tłuszczów roślinnych. Mięso nie jest całkowicie zakazane, więc będzie się czasem w przepisach pojawiać. Czasem mogę zrobić odstępstwo i zjeść jeden zakazany składnik, więc może pojawić się np. jajko lub gluten, ale będę to zaznaczać, że jest to wyjątek.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjątek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjątek. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 listopada 2014

Włoskie smaki

Nie wytrzymałam, musiałam zjeść pizzę. Do tego był włoski ser i włoskie wino Lacryma Christi del Vesuvio - Łzy Chrystusa. Tym winem ponoć raczył się Słowacki w czasie swej bytności u stóp Wezuwiusza. Było pysznie. A potem było św.Marcina i wiadomo co jest najlepsze na taką okazję: gęsina. Niebawem kilka przepisów na gęś:)

niedziela, 28 września 2014

Mama w kuchni: knedlowy sukces:)

Po nieudanych, paskudnych knedlach jaglanych z dynią Mama łamiąc dietę zrobiła pyszne knedle ze śliwkami z ciasta ptysiowego. Niewegańskie, niebezglutenowe i z nabiałem. Do tego bułka tarta na wierzchu. Pyszności! Za które teraz niestety płacę, ale trudno, nie mogłam się oprzeć:)))

sobota, 7 września 2013

Wspomnienie sierpniowego grzechu...

Śniadanie u Mamusi: najpyszniejsze na świecie jajka po wiedeńsku


Do tego chlebek z masełkiem i herbatka z cytryną. A jajko było od szczęśliwej kury:))) Innych staram się nie jeść.


środa, 10 października 2012

Słońce na talerzu, czyli ciąg dalszy z dynki

Dziś drugi dzień mojej przepustki:)

Zatem pora na kolejne danie z dyni. Słońce gości na naszych talerzach i pewnie prędko to się nie skończy - mamy spory zapas dyni. Co ciekawe, to uwielbiam kolor pomarańczowy na talerzu:) Dynia, marchew, pomarańcze zachwycają mnie swoją barwą i smakiem, ale nie cierpię tej barwy na niczym innym. Nie znoszę pomarańczowych ubrań, dodatków, ani nic w tym kolorze. Nawet bloger mnie wkurza, bo w nowej szacie jest pomarańczowy (a jeszcze nie doszłam do tego czy można to zmienić i jak).
Wracając do talerzy to dziś skorzystałam z przepisu Tagliatelle z szynką parmeńską, tartą dynią i kremowym sosem z pomarańczą oczywiście z Kwestii smaku. Trochę pozmieniałam, ale naprawę niewiele tym razem:) 
Tu dietę pożegnałam całkowicie, boli, ale jakże pysznie było!
Oryginał znajdziecie pod linkiem, a ja podaję moją wersję
Składniki:
200 g startej dyni
skórka i sok z pomarańczy  
spaghetti
2 łyżki masła
100 g szynki szwarcwaldzkiej (z Biedronki)
80 ml (1/3 szklanki) śmietany 18%
świeżo zmielony czarny pieprz
Wykonanie:
Szynkę pokroić, dynię zetrzeć (ja rozdrobniłam w Thermomiksie)
Umyć i sparzyć pomarańczę, zetrzeć z niej skórkę i wycisnąć sok.
W tym czasie ugotować makaron i zostawić 1/4 szklanki wody po gotowaniu
Roztopić 1 łyżkę masła na patelni, włożyć pokrojoną szynkę i obsmażać przez około 3 minuty aż będzie chrupiąca i delikatnie zrumieniona. Zdjąć z patelni.
Włożyć drugą łyżkę masła i dodać startą dynię. Doprawić solą i pieprzem i smażyć przez około 5 minut aż dynia zmięknie i lekko się przyrumieni.

Dodać podsmażoną szynkę, wlać wodę z makaronu, sok i skórkę z pomarańczy, śmietanę. Wymieszać i zagotować. Włożyć makaron, wymieszać i podgrzewać przez około 1 minutę aż sos zgęstnieje. Doprawić solą i dużą ilością świeżo zmielonego pieprzu
Moje modyfikacje:
Zamiast tagliatelle było spaghetti - bo miałam w domu i a nie chciałam dodatkowo obciążać budżetu taką fanaberią:) Szynka była szwarcwaldzka zamiast parmeńskiej, bo tylko taka była w Biedronce najbardziej egzotyczna. Można do tego dodać mak, ale mak był wczoraj, więc dziś dałam spokój. Oczywiście nie było parmezanu. Potrawy są smaczne i bez sera.

Było pyszne i sycące. Ziutek zadowolony i o to chodziło:)

wtorek, 9 października 2012

Z dynki

Cicho na tym blogu, co może oznaczać jedno: lekceważę dietę. Tyle mam ostatnio wyjść, wyjazdów,  na których nie da się (chyba, że nie będzie się jeść zupełnie) utrzymać diety, że na razie dałam sobie spokój.
I tak źle się czuję i tak, to chociaż sobie dobrze zjem:)
Dziś dostałam przepustkę do królestwa mojego męża, czyli do kuchni. Zaszalałam i zrobiłam danie, na które miałam ochotę już od jakiegoś czasu.
Oryginał znajdziecie w Kwestii smaku a ja zapraszam na wegańską wersję wersji uproszczonej (bez sera i masła) do tego przygotowaną w Thermomiksie. Danie proste, szybkie i smaczne!


Składniki:
makaron
2 kawałki dyni (po rozdrobnieniu około dwóch szklanek)
5 łyżek maku
1/3 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej
sól, pieprz
oliwa
 
Wykonanie:
Dynię rozdrabniamy przez 4-5 s (obroty pozycja 5). Dodajemy oliwę i przez 8 minut gotujemy (obroty wsteczne, pozycja 1-2, temp. 100 st.C). Dodajemy mak, gałkę, sól i pieprz i jeszcze przez 2 minuty gotujemy (ustawienia te same).
Makaron gotujemy, odcedzamy, zostawiamy trochę wody z gotowania (1/2-1/3 szklanki). Przekładamy do garnka, w którym się gotował, dodajemy dynię, wodę z gotowania i całość mieszamy na wolnym ogniu.
Podajemy i oblizujemy się, bo takie pyszne!
W sumie całość można zrobić w Thermomiksie, ale jeszcze nie umiem gotować w nim makaronu i wolę ugotować go oddzielnie i ręcznie wymieszać z sosem.

niedziela, 4 grudnia 2011

Moja wina...


Zrobiłam pyszne ciasto i babeczki do pracy i nie wytrzymałam i spórbowałam;( A w nich było aż pięć składników, których mi nie wolno;( Przykro mi z tego powodu, ale jednocześnie cieszę się wspomnieniem tej rozkosznej chwili, gdy zanurzyłam moje zęby w pysznym kakaowym cieście i poczułam smak migdałów...
Szczegóły i przepisy dla tych, którzy owe pięć składników mogą znajdują się tutaj

Zachęcona zeszłoniedzielnym sukcesem dziś też postanowiłam coś upiec, ale tym razem zgodnie z moją dietą. Niestety, wyszła mi porażka. Opiszę ją gdy ochłodnę i doczyszczę piekarnik i blaszkę.