Ze względów zdrowotnych powinnam przestrzegać diety. Nie jest to takie proste, ani dla mnie, ani dla moich bliskich, których odwiedzam i chcą mnie ugościć. Przygotowanie posiłków zgodnych z zaleceniami lekarskimi jest prawdziwą kuchenną rewolucją. Dotyczy też zmiany myślenia o zdrowym żywieniu.
Dlatego też powstał ten blog. Powstał po to, bym miała mobilizację do przestrzegania diety i aby moi bliscy mieli wskazówki co i jak gotować. Będą zatem podane wypróbowane przepisy i relacja, jak sobie radzę na diecie.
Celem jest dieta bezglutenowa wegańska bez płynnych tłuszczów roślinnych. Mięso nie jest całkowicie zakazane, więc będzie się czasem w przepisach pojawiać. Czasem mogę zrobić odstępstwo i zjeść jeden zakazany składnik, więc może pojawić się np. jajko lub gluten, ale będę to zaznaczać, że jest to wyjątek.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 czerwca 2015

Deser truskawkowy dla rodziców

Wczoraj nauczyłam Mamę robić granolę - wyszła jej pyszna!
Wieczorem z tej granoli, płatków owsianych, jogurtu typu greckiego, miodu i musu z truskawek zrobiłam rodzicom deser. Wszystkie składniki układałam warstwami na przemian suche-mokre składniki, dodatkowo słodząc płatki i jogurt tegorocznym kolonowym miodem.
Dla Mamy i dla mnie pyszne, dla Taty za mało słodkie (przy takiej ilości miodu?).

sobota, 9 maja 2015

Weekendowy deser

Składniki:
mango zmiksowane
płatki owsiane
jogurt "grecki"
syrop daktylowy
granola

Wykonanie:
Wszystkie składniki nakładamy warstwami i posypujemy granolą (jeśli mamy jej mało, jeśli dużo dajemy też do środka).
Kolejność u mnie: płatki, syrop,  jogurt, mango - 3 razy, na wierzchu płatki, syrop, ciut jogurtu i granola.

środa, 10 września 2014

poniedziałek, 8 września 2014

Mama w kuchni odcinek 3 - zupa śliwkowa, i deser chia dla Mamy

Dostałyśmy torbę śliwek węgierek od sąsiadki i Mamie zachciało się zupy śliwkowej. Nie pamiętała przepisu swojej Babci, więc poszukała w necie i zrobiła wzorując się na tym przepisie za strony Śliwkowego szlaku. U nas oczywiście wersja wegańska bez śmietany.

 

A na deser, choć deserem mogła być już sama zupa, zrobiłam pudding z nasion chia. Wzorowałam się na tym przepisie z Jadłonomii. Zamiast innego mleka dałam wodę, a całość posłodziłam syropem daktylowym.

 

sobota, 23 sierpnia 2014

Chia

Kokosowy pudding z nasionami chia wzorowany na przepisie z Jadłonomii. Ciekawe...

http://www.jadlonomia.com/2014/06/kokosowy-pudding-chia.html?m=1

niedziela, 10 sierpnia 2014

Niedzielne łakomstwo

Zrobiłam pierwsze lody na bazie mleka kokosowego.Były to lody chałwowe z miodem i tahiną (+łyżeczka mąki kukurydzianej). Inspiracją były lody Jadłonomii.
Wcześniej jedliśmy nad rzeką rybę i warzywa z grilla. Pyszna niedziela.

piątek, 25 lipca 2014

niedziela, 8 czerwca 2014

Sernik jaglany z truskawkami na zimno


  

Update:
Inspiracją do zrobienia sernika jaglanego był przepis znaleziony u Olgi Smile (tutaj), jednak jak zaczęłam szukać po necie trafiłam na bloga Przepisy Aleksandry i jej Mamy i tam znalazłam wersję bardziej mi pasującą (tutaj), którą trochę przerobiłam, niestety z porażką.
Mój sernik nie jest wegański, bo zawiera żelatynę. Nie zamierzam używać karagenu, jak w pierwszym przepisie, choć karagen jest produktem roślinnym, ponieważ słyszałam, że w badaniach na myszach i szczurach wyszło, że karagen działa teratogennie. A przemysł karagenowy jest tak rozwinięty i tyle krajów żyje z jego produkcji, że znalezienie zastępnika byłoby już niemożliwe choćby z finansowego punktu widzenia. Nie jestem myszą ani szczurem, ale wolę nie ryzykować i zjeść żelatynę wieprzową.
Jednak właśnie tej żelatyny dałam za mało i sernik po wyjęciu z formy rozpłyną się... po stole, nie w ustach. 
W smaku jest ok, szkoda tylko, że konstystencja mi nie wyszła.
Kolejną porażką związaną z tym deserem było to, że zamiast galaretki truskawkowej kupiliśmy... kisiel. Na szczęście w osiedlowym sklepie udało się dostać galaretkę o tym smaku i nie musiałam wyjeżdżać do miasta.

wtorek, 21 stycznia 2014

Ciasto „Prawie”


Wczoraj późno wróciłam do domu i nie zaglądałam do komputera zatem dziś zamieszczam przepis na upieczone w niedzielę ciasto „Prawie”
  
Prawie wegańskie – prawie, bo użyłam miodu
Prawie bezglutenowe – prawie, bo użyłam zwykłego proszku do pieczenia
Prawie jak u Smakoteriapii – prawie, bo trochę zmieniłam niektóre składniki
Prawie udana polewa – prawie, bo źle dobrałam proporcje i wyszedł kisiel




Przepis na ciasto pochodzi z bloga Samkoterapia, a na polewę z Biblii smaków.
Na ciasto przepis podany jest też w wersji na Thermomix, więc nie musiałam już sama kombinować co i jak zmielić. Oryginalny przepis jest na stronie Smakoterapia (tutaj) a poniżej moje modyfikacje.

Ciasto
Składniki:
150 g pestek z dyni
50 g pestek ze słonecznika
200 g zmielonej surowej kaszy jaglanej
skórka pomarańczowa (do smaku)
1 łyżeczka proszku do pieczenia (chyba lepiej 2 dać)
30 g lnu zmielonego
2 łyżki miodu
3 łyżki karobu (lepiej 4)
Ok. 2 szklanek wody

Wykonanie:
Pestki, kaszę i len mielimy na mąkę każde z osobna
- pestki ok. 5-8 s obroty 10
- kasza ok. 10 s obroty 10
- len 5-6 s obroty 10 lub dłużej
Łączymy wszystkie składniki, dodajemy proszek do pieczenia oraz pokrojoną w maleńką kosteczkę skórkę pomarańczową, karob, miód i wodę.
Mielimy na obrotach 4-5 do uzyskania jednolitej o konsystencji bardzo gęstej śmietany.
Zapiekamy w formie o średnicy 20-24 cm minimum 25 min. (max. 40) w temperaturze
150 st. C z termoobiegiem. Ciasto jest niewysokie, dość mokre i ciężkie.

Moje modyfikacje:
W oryginale były tylko pestki dyni, skórka pomarańczowa była eko, len był złocisty, zamiast proszku był kamień winny, a do słodzenia była melasa z karobu lub syrop daktylowy. U mnie motylek do mieszania odmówił współpracy, masa była bardzo gęsta, więc zmiksowałam bez motylka i też się udało.

Oryginalny przepis na polewę jest na stronie Biblia smaków (tutaj) poniżej moje modyfikacje

Polewa tapiokowa
Składniki:
3 łyżki perełek tapioki
1 łyżka stewii w proszku
1 łyżeczka miodu (by przełamać smak stweii)
1 pomarańcz
1,5 szklanki wody

Wykonanie:
Gotujemy tapiokę w wodzie – 10 min. obroty 2 temperatura 90 st. C. Następnie słodzimy, dodajemy sok wyciśnięty z pomarańczki i całość miksujemy – 20 s obroty 5-6. Tężejącą masą polewamy ciasto.

Moje modyfikacje:
W oryginale były mandarynki zamiast pomarańczy oraz ksylitol do słodzenia. Wody było moim zdaniem za dużo i masa spływała z ciasta. Bardziej przypominała kisiel, a swoją drogą bardzo smaczny kisiel tapiokowy.

Wszystko wyszło prawie ok, muszę tylko przyzwyczaić się do innych smaków i struktur. Wciąż bardzo tęsknię za zwykłym pszennym ciastem oraz za pierogami...

niedziela, 8 grudnia 2013

O ja pierniczę!

Zbiorowe pierniczenie :) Foto prosto z placu boju.

A teraz szczegóły:)


Znajomi wymyślili wspólne pierniczenie i tak ot dziś, spakowaliśmy akcesoria i wyruszyliśmy w drogę.
Na tapecie były dwa przepisy - tradycyjny i bezglutenowy.
Znajomi postanowili zrobić tradycyjny według tego:

Pierniki

Składniki:
0,3 l miodu
40 dkg cukru
35 dkg masła
0,3 l śmietany kremówki
4 łyżki przyprawy do pierników
1,5 łyżki imbiru i cynamonu
1 łyżka proszku do pieczenia
1,5 kg mąki

Wykonanie:
Masło, miód, cukier i przyprawy wymieszać (można podgrzewać na małym ogniu). Ubić śmietanę i powoli dodawać do schłodzonej masy (ale nie zimnej!) potem, powoli dodawać mąkę. Jest bardzo gęste, więc pod koniec wyrobić łyżką lub ręką. Zawinąć w folię i włożyć do lodówki na noc. Następnego dnia pieczemy w 175 st. ok. 10-15 min, zależnie, jak grubo rozwałkowane.



Wychodzą twarde pierniczki i muszą doleżeć do świąt. Przepis dostałam od Ani z bloga Zielone życie na zielonej wyspie (dzięki!), która od kilku lat z niego korzystała, a w tym roku zrobiła według innego i chyba już zostanie przy tym nowym.


Ja miałam chęć na coś bezglutenowego i okazało się, że w sieci jest kilka różnych przepisów na pierniczki bezglutenowe. Zdecydowałam się na te znalezione na blogu Addio pomidory.
Po przeczytaniu etykiet gotowych przypraw do piernika postanowiliśmy zrobić ją sami. W wielu gotowych składnikiem jest mąka pszenna:( Wzorowaliśmy się więc na etykietach (mąkę oczywiście pominęliśmy) i mniej więcej na proporcjach podanych tutaj i tutaj.
Czyli był cynamon, imbir mielony, kardamon, kolendra, gałka muszkatołowa, goździki. Utłuczone w moździerzu i wymieszane.
Moje bezglutenowe pierniki wyszły wspaniale. Ciasto jest bardzo delikatne, lepie i miękkie i nie chciało współpracować z drewnianą stolnicą. Za to na silikonowej ładnie się rozwałkowywało.
Są pyszne i prawie nie ma różnicy w smaku. Zdaniem niektórych były nawet lepsze od tych powyżej. Także wyszły lekko twarde. Ciekawe czy doczekają do świąt?;)
 
Po lewej: ciemniejsze - bezglutenowe, po prawej: jasne - tradycyjne

 

środa, 27 listopada 2013

Oswoiłam tapiokę


Nasza znajoma pani Krysia przenosi egzotyczne dania z wojaży na nasz grunt (i na Thermomix na szczęście). I pewnego pięknego majowego dnia, gdy siedzieliśmy na tarasie u niej w ogrodzie, poczęstowała nas deserem z tapioki. Spróbowałam i postanowiłam, że też taki muszę zrobić.
Tapioka to produkt skrobiowy z manioku, który tak naprawdę jest trujący i dopiero po przefermentowaniu uzyskuje swoje dietetyczne właściwości. Jest lekkostrawny i bezglutenowy.
Jak widać po dacie posta, od maja trochę to trwało, nim wprowadziłam swój zamiar w czyn, choć mąż tapiokę w sklepie znalazł i zakupił w dwóch rozmiarach (małe i duże kulki). W końcu zebrałam się na odwagę, spróbowałam tych mniejszych i jestem oczarowana… Mimo że niektórym to danie może przypominać żabi skrzek, to jest super składnikiem do dietetycznych deserów.
Z mleczkiem kokosowym i wiórkami

Co tu dużo mówić podaję oryginalny przepis pani Krysi
Deser z tapioki
Składniki:
200 ml wody przegotowanej
400 ml mleka kokosowego
50–70 g drobnych perełek tapioki
4 łyżki wiórek kokosowych
80 g cukru (można użyć innej substancji słodzącej, np. Stevi)
dowolne powidła
Wykonanie:
Do TM wlać wodę i mleko kokosowe, wsypać perełki tapioki, podgrzewać 15 minut w temperaturze 90 st. na pozycji 2, aż perełki będą miękkie. Zamieszać kilka razy kopystką ponieważ perełki mogą przylepić się do ścianek naczynia. Dodać cukier lub inną substancję słodzącą oraz wiórki kokosowe i wymieszać. Ciepłe przelać do pucharków lub salaterek i po ostygnięciu wstawić do lodówki.
Przed podaniem udekorować powidłami.

Moje modyfikacje
Pierwszy raz zrobiłam dokładnie według przepisu, ale w porcji Ziutka pominęłam wiórki kokosowe. Całość posłodziłam miodem i odrobiną stewii. Drugim razem użyłam mleka sojowego i karobu. Niezłe, choć pewnie z kakao byłoby lepsze.
Deser jest szybki i prosty, kto nie ma TM, ten przez kwadrans musi mieszać w rondlu. Ale warto!
Już mam pomysły na kolejne desery z tapioki:)
Z wiśniową konfiturą

Na mleku sojowym dwuwarstowe z karobem