Ciąg dalszy wypróbowywania przepisów z książki pożyczonej od Wiewiórki, czyli akcja "Wszystkie smaki banana" rozkręca się i u mnie.
Po bardzo udanej zupie, przyszła pora na deser. I choć początkowo nie zostawiłam zakładki przy tym przepisie (bo w składzie jest mleko i kakao) to skusiłam się, by spróbować przerobić to na wersję wegańską. Dało się:)
Hot Chiquita Love
Składniki:
1 banan
300 ml mleka (mleka sojowego)
2 łyżki słodkiego kakao (1 karobu)
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
Wykonanie: Mleko wlać do rondelka i podgrzać. Zdjąć z ognia i dodać kakao oraz kawę mieszać aż do rozpuszczenia się składników. Banana grubo pokroić i wszystko wymieszać mikserem. Dla dekoracji posypać kakao przesianym przez sitko.
Nasze modyfikacje: Mleko oczywiście było sojowe, a zamiast kakao - karob, czyli mączka z chleba świętojańskiego (najpopularniejszym produktem zawierającym karob jest deser dla dzieci Monte). Smakowało wybornie i bardzo podobnie do Monte. Powyższe proporcje są niby na dwie osoby, ale polecam zrobić z podwójnej porcji, bo czuliśmy lekki niedosyt.
Dieta jest zalecona przez lekarza i prowadzona po opieką lekarza medycyny żywienia, dlatego nie polecam naśladowania mnie bez konsultacji lekarskiej.
Ze względów zdrowotnych powinnam przestrzegać diety. Nie jest to takie proste, ani dla mnie, ani dla moich bliskich, których odwiedzam i chcą mnie ugościć. Przygotowanie posiłków zgodnych z zaleceniami lekarskimi jest prawdziwą kuchenną rewolucją. Dotyczy też zmiany myślenia o zdrowym żywieniu.
Dlatego też powstał ten blog. Powstał po to, bym miała mobilizację do przestrzegania diety i aby moi bliscy mieli wskazówki co i jak gotować. Będą zatem podane wypróbowane przepisy i relacja, jak sobie radzę na diecie.
Celem jest dieta bezglutenowa wegańska bez płynnych tłuszczów roślinnych. Mięso nie jest całkowicie zakazane, więc będzie się czasem w przepisach pojawiać. Czasem mogę zrobić odstępstwo i zjeść jeden zakazany składnik, więc może pojawić się np. jajko lub gluten, ale będę to zaznaczać, że jest to wyjątek.
Dlatego też powstał ten blog. Powstał po to, bym miała mobilizację do przestrzegania diety i aby moi bliscy mieli wskazówki co i jak gotować. Będą zatem podane wypróbowane przepisy i relacja, jak sobie radzę na diecie.
Celem jest dieta bezglutenowa wegańska bez płynnych tłuszczów roślinnych. Mięso nie jest całkowicie zakazane, więc będzie się czasem w przepisach pojawiać. Czasem mogę zrobić odstępstwo i zjeść jeden zakazany składnik, więc może pojawić się np. jajko lub gluten, ale będę to zaznaczać, że jest to wyjątek.
niedziela, 12 lutego 2012
niedziela, 5 lutego 2012
Pierwsze odkrycie kulinarne roku 2012: sałata rzymska na ciepło
Jak już widać po tytule rok w kuchni zaczął się wyśmienicie, bo mamy już na koncie pierwsze odkrycie kulinarne. A przed nami jeszcze 11 miesięcy i tyle smaków do odkrycia!
Pierwszy raz kupiliśmy sałatę rzymską. Zachciało mi się zjeść ją na ciepło, podobnie jak szpinak, ale nie do końca. Spytałam wujka Google, czy coś wie na temat sałaty rzymskiej na ciepło i okazało się, że tak. Znalazłam bowiem sporo różnych wersji przyrządzenia tego smakowitego warzywa liściastego, bogatego w witaminy, błonnik i przeciwutleniacze. W większości przepisów wykorzystywane było masło oraz parmezan, my z tego oczywiście zrezygnowaliśmy, bo nie jemy nabiału.
Sałata rzymska na ciepło z czosnkiem
Składniki:
Porcja sałaty
Kilka ząbków czosnku
Oliwa
Wykonanie:
Siekamy czosnek i podsmażamy na oliwie do lekkiego zrumienienia. Można czosnek wyłowić i dalej wykorzystywać już tylko samą oliwę aromatyzowaną czosnkiem. My jednak czosnek zostawiliśmy. Dodajemy opłukane i osuszone liście sałaty – można je porozrywać na mniejsze kawałki, a można smażyć w całości. Smażymy kilka minut, patrząc na liście, aby lekko się ścięły, ale zupełnie nie sflaczały. Przekładamy na talerz i zajadamy:)
My jedliśmy to z kaszą jaglaną oraz surówkami. Ziutek powybierał sobie złocisty czosnek. Taki czosnek jest niesamowicie smaczny.
Pierwszy raz kupiliśmy sałatę rzymską. Zachciało mi się zjeść ją na ciepło, podobnie jak szpinak, ale nie do końca. Spytałam wujka Google, czy coś wie na temat sałaty rzymskiej na ciepło i okazało się, że tak. Znalazłam bowiem sporo różnych wersji przyrządzenia tego smakowitego warzywa liściastego, bogatego w witaminy, błonnik i przeciwutleniacze. W większości przepisów wykorzystywane było masło oraz parmezan, my z tego oczywiście zrezygnowaliśmy, bo nie jemy nabiału.
Sałata rzymska na ciepło z czosnkiem
Składniki:
Porcja sałaty
Kilka ząbków czosnku
Oliwa
Wykonanie:
Siekamy czosnek i podsmażamy na oliwie do lekkiego zrumienienia. Można czosnek wyłowić i dalej wykorzystywać już tylko samą oliwę aromatyzowaną czosnkiem. My jednak czosnek zostawiliśmy. Dodajemy opłukane i osuszone liście sałaty – można je porozrywać na mniejsze kawałki, a można smażyć w całości. Smażymy kilka minut, patrząc na liście, aby lekko się ścięły, ale zupełnie nie sflaczały. Przekładamy na talerz i zajadamy:)
My jedliśmy to z kaszą jaglaną oraz surówkami. Ziutek powybierał sobie złocisty czosnek. Taki czosnek jest niesamowicie smaczny.
sobota, 4 lutego 2012
Bananowy jest… czyli wszystkie smaki banana
Wszystkie smaki banana to akcja promocyjna Chiquity, w ramach której do Wiewióry dotarły fantastyczne książki z przepisami. Mam ten fart, że Wiewióra pożyczyła mi jedną. I już następnego dnia pierwszy przepis wykorzystaliśmy.
To fantastyczna zupa, właśnie z bananów. Muszę przyznać, że po wielkiej miłości do kuchni włoskiej, następnie hinduskiej, teraz przychodzi fascynacja tajskimi smakami. Lubię curry, lubię mleczko kokosowe i te niesamowite tropikalne połączenia smaków.
Ta zupa jeszcze do nas wróci, ale zanim wróci, to mamy do wypróbowania bardzo podobną, jednak zamiast mleka dodaje się bulion, poza tym pomarańcze, kminek i miętę. Zobaczymy, co wtedy wyjdzie:)
Tajska zupa kokosowa Chiquita
Składniki:
1 duży banan
2 małe marchewki
1 cebula
150 g selera
1-2 łyżki masła
1 łyżka curry
2 puszki mleka kokosowego
100 g ananasa (najlepiej świeżego)
1-2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
Sól, pieprz
Wykonanie:
Marchewkę, cebulę i seler pokroić w małą kostkę. Lekko poddusić cebulę i masło w rondelku z przykrywką, a następnie dodać marchewkę, seler i dusić przez 4 minuty.
Dodać curry i mleko kokosowe Dobrze wymieszać. Gotować pod przykrywką, aż do momentu gdy warzywa staną się miękkie. Banany pokroić w kostkę i dodać do zupy. Wszystko rozetrzeć mikserem. Dodać pokrojonego w kostkę ananasa, sól, pieprz i sok z cytryny. Do zupy dosypać odrobinę curry i podawać.
Nasze modyfikacje:
Zamiast mała oliwa, 1 puszka mleka. Nie zmiksowaliśmy zupy, bo chcieliśmy mieć co chrupać. Zupa jest super sycąca i rozgrzewająca. Jeśli ktoś lubi takie egzotyczne połączenia smaków słodkiego z pikanym to powinien skusić się na tę prostą w przygotowaniu zupę.
Dziękuję Wiewiórce za kolejne wzbogacenie mojego dietetycznego menu:)
Moja Droga! Ty wiesz dobrze, ile dla mnie znaczy Twoja obecność w moim życiu. 3maj się zatem dzielnie!
To fantastyczna zupa, właśnie z bananów. Muszę przyznać, że po wielkiej miłości do kuchni włoskiej, następnie hinduskiej, teraz przychodzi fascynacja tajskimi smakami. Lubię curry, lubię mleczko kokosowe i te niesamowite tropikalne połączenia smaków.
Ta zupa jeszcze do nas wróci, ale zanim wróci, to mamy do wypróbowania bardzo podobną, jednak zamiast mleka dodaje się bulion, poza tym pomarańcze, kminek i miętę. Zobaczymy, co wtedy wyjdzie:)
Tajska zupa kokosowa Chiquita
Składniki:
1 duży banan
2 małe marchewki
1 cebula
150 g selera
1-2 łyżki masła
1 łyżka curry
2 puszki mleka kokosowego
100 g ananasa (najlepiej świeżego)
1-2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
Sól, pieprz
Wykonanie:
Marchewkę, cebulę i seler pokroić w małą kostkę. Lekko poddusić cebulę i masło w rondelku z przykrywką, a następnie dodać marchewkę, seler i dusić przez 4 minuty.
Dodać curry i mleko kokosowe Dobrze wymieszać. Gotować pod przykrywką, aż do momentu gdy warzywa staną się miękkie. Banany pokroić w kostkę i dodać do zupy. Wszystko rozetrzeć mikserem. Dodać pokrojonego w kostkę ananasa, sól, pieprz i sok z cytryny. Do zupy dosypać odrobinę curry i podawać.
Nasze modyfikacje:
Zamiast mała oliwa, 1 puszka mleka. Nie zmiksowaliśmy zupy, bo chcieliśmy mieć co chrupać. Zupa jest super sycąca i rozgrzewająca. Jeśli ktoś lubi takie egzotyczne połączenia smaków słodkiego z pikanym to powinien skusić się na tę prostą w przygotowaniu zupę.
Dziękuję Wiewiórce za kolejne wzbogacenie mojego dietetycznego menu:)
Moja Droga! Ty wiesz dobrze, ile dla mnie znaczy Twoja obecność w moim życiu. 3maj się zatem dzielnie!
czwartek, 2 lutego 2012
Małpujemy
Trochę mnie tu nie było, co wcale nie oznacza, że nie jem, czy też nie przestrzegam diety. Większość czasu trzymam się, choć były dni, w których mi się nie udało i zjadłam... oj! aż wstyd przyznać... zjadłam pizze! I to z pizzerni sieciowej! Fuj, ohyda, ale byliśmy na wyjeździe i nic innego nie udało się złowić.
Najgorsze w tym wszystkim było nie to, że odchorowałam, ale to, że nie miałam przyjemności z tego jedzeniowego grzechu. Przyzwyczaiłam się już dobrej jakości potraw Ziutka, takich świeżo zrobionych, prosto z garnka lub pieca i każde jedzenie na mieście kończy się wnioskiem: mój mąż gotuje lepiej.
W ciągu ostatnich tygodni zawitało do nas kilka nowych potraw, będą pojawiać się stopniowo. Dziś zaprezentuję świeżo zmałpowaną od Wiewióry zupę. To sycąca grecka Fasoulada Gordona Ramsaya z "Kuchni świata".Wiewióra gotowała ją wczoraj, a Ziutek dzisiaj.
3 łyżki oliwy
2 marchewki
2 łodygi selera naciowego
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
sól, pieprz
6 pomidorów z puszki, bez skóry i nasion
ok. 100 ml przecieru pomidorowego
1 łyżeczka suszonego oregano
listki natki pietruszki posiekane do dekoracji
Wykonanie:
Fasolę odcedzamy, przekładamy do garnka i zalewamy zimną wodą. Zagotowujemy, a następnie zbieramy szumowiny i pianę, zmniejszamy ogień i gotujemy ok godziny.
W innym rondelku rozgrzewamy oliwę.Wrzucamy posiekane marchewki, selera, cebulę i czosnek, doprawiamy solą i pieprzem. Smażymy na sporym ogniu aż zmiękną i dokładamy do nich z pomidory wraz z przecierem i oregano. Gotujemy mieszając ok. minuty po czym przekładamy do fasoli. Dolewamy wody by wszystkie składniki były przykryte i gotujemy aż fasola będzie miękka. Czas gotowania zależy od tego, jak bardzo rozgotowaną fasolę lubimy. W razie potrzeby dolewamy wody.
Nasze modyfikacje:
Późno znaleźliśmy ten przepis na blogu Wiewióry i nie było czasu na moczenie fasoli, wykorzystaliśmy zatem fasolę z puszki. Dla urozmaicenia była to fasola biała i czerwona. Nie dodaliśmy przecieru pomidoorwego i nie posypaliśmy pietruszką dla dekoracji.
Zupa jest pyszna, sycąca i rozgrzewająca. Pełna warzyw i dająca poczucie, że zjadło się dobrze, zdrowo i wegańsko. Ja bym jednak nie nazwała tej zupy aromatyczna, jak nazwała ją Wiewióra. Ładnie pachniała, ale aromat nie wywoływał ślinotoku;)
Najgorsze w tym wszystkim było nie to, że odchorowałam, ale to, że nie miałam przyjemności z tego jedzeniowego grzechu. Przyzwyczaiłam się już dobrej jakości potraw Ziutka, takich świeżo zrobionych, prosto z garnka lub pieca i każde jedzenie na mieście kończy się wnioskiem: mój mąż gotuje lepiej.
W ciągu ostatnich tygodni zawitało do nas kilka nowych potraw, będą pojawiać się stopniowo. Dziś zaprezentuję świeżo zmałpowaną od Wiewióry zupę. To sycąca grecka Fasoulada Gordona Ramsaya z "Kuchni świata".Wiewióra gotowała ją wczoraj, a Ziutek dzisiaj.
Fasoulada
Składniki:
350 g suszonej białej fasoli, namoczonej na noc w dużej ilości wody3 łyżki oliwy
2 marchewki
2 łodygi selera naciowego
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
sól, pieprz
6 pomidorów z puszki, bez skóry i nasion
ok. 100 ml przecieru pomidorowego
1 łyżeczka suszonego oregano
listki natki pietruszki posiekane do dekoracji
Wykonanie:
Fasolę odcedzamy, przekładamy do garnka i zalewamy zimną wodą. Zagotowujemy, a następnie zbieramy szumowiny i pianę, zmniejszamy ogień i gotujemy ok godziny.
W innym rondelku rozgrzewamy oliwę.Wrzucamy posiekane marchewki, selera, cebulę i czosnek, doprawiamy solą i pieprzem. Smażymy na sporym ogniu aż zmiękną i dokładamy do nich z pomidory wraz z przecierem i oregano. Gotujemy mieszając ok. minuty po czym przekładamy do fasoli. Dolewamy wody by wszystkie składniki były przykryte i gotujemy aż fasola będzie miękka. Czas gotowania zależy od tego, jak bardzo rozgotowaną fasolę lubimy. W razie potrzeby dolewamy wody.
Nasze modyfikacje:
Późno znaleźliśmy ten przepis na blogu Wiewióry i nie było czasu na moczenie fasoli, wykorzystaliśmy zatem fasolę z puszki. Dla urozmaicenia była to fasola biała i czerwona. Nie dodaliśmy przecieru pomidoorwego i nie posypaliśmy pietruszką dla dekoracji.
Zupa jest pyszna, sycąca i rozgrzewająca. Pełna warzyw i dająca poczucie, że zjadło się dobrze, zdrowo i wegańsko. Ja bym jednak nie nazwała tej zupy aromatyczna, jak nazwała ją Wiewióra. Ładnie pachniała, ale aromat nie wywoływał ślinotoku;)
niedziela, 15 stycznia 2012
Hmmm
To nie jest papierek po babeczce. To jest babeczka!!!
Szczegóły w przyszłości, bo ciężko mi podnieść się po tej porażce. Kolejnej próby jak dotąd nie podjęłam.
Szczegóły w przyszłości, bo ciężko mi podnieść się po tej porażce. Kolejnej próby jak dotąd nie podjęłam.
niedziela, 4 grudnia 2011
Moja wina...
Zrobiłam pyszne ciasto i babeczki do pracy i nie wytrzymałam i spórbowałam;( A w nich było aż pięć składników, których mi nie wolno;( Przykro mi z tego powodu, ale jednocześnie cieszę się wspomnieniem tej rozkosznej chwili, gdy zanurzyłam moje zęby w pysznym kakaowym cieście i poczułam smak migdałów...
Szczegóły i przepisy dla tych, którzy owe pięć składników mogą znajdują się tutaj
Zachęcona zeszłoniedzielnym sukcesem dziś też postanowiłam coś upiec, ale tym razem zgodnie z moją dietą. Niestety, wyszła mi porażka. Opiszę ją gdy ochłodnę i doczyszczę piekarnik i blaszkę.
poniedziałek, 28 listopada 2011
Hallo Jamie!
Witaj w mojej kuchni!
Dziękuję za przepis na pyszną zupkę, ale pozwolisz, że dostosuję go do mojej diety?
Przepis pochodzi z książki Jamiego Olivera „Oliver w kuchni”, a książka jest własnością Wiewióry i chwilowo jest na wczasach w Twierdzy (książka, nie Wiewióra;)). Wiewiórko! Dziękuję za pożyczenie tak smakowitej lektury!.
Dziękuję za przepis na pyszną zupkę, ale pozwolisz, że dostosuję go do mojej diety?
Zupa z ciecierzycy i porów
Składniki:
340 g ciecierzycy, moczonej przez noc
Średni obrany ziemniak
5 średnich porów
Łyżka oliwy z oliwek
Łyżka masła
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
Sól i świeżo zmielony pieprz czarny
850 ml buliony z kurczaka lub warzywnego
Tarty parmezan
Wykonanie:
Ciecierzycę osącz, zalej zimną wodą i ugotuj do miękkości razem z ziemniakiem. Po zdjęciu zewnętrznych liści przekrój pory wzdłuż na połowy, dokładnie opłucz i pokój w cienkie krążki.
Do rozgrzanego garnka z grubym dnem wlej łyżkę oliwy i włóż masło, dodaj lekko osolone pory z czosnkiem i na małym ogniu podgrzewaj do miękkości .Następnie wrzuć ugotowaną i odsączoną ciecierzycę razem z ziemniakiem. Po minucie wlej 2/3 bulionu i gotuj jeszcze przez kwadrans.
Tak przygotowaną zupę można pozostawić w obecnym stanie lub ją zmiksować. Jamie miksuje połowę i łączy z pozostałą częścią w garnku. Posypać serem i dodać kilka kropel oliwy.
Nasze modyfikacje:
Powyżej podałam oryginalny przepis Jamiego Olivera, a tu nasze zmiany: nie moczymy ciecierzycy, bo nie potrzeba gotować jej tak długo, jak gotuje się np. fasolę. Nie dodaliśmy ziemniaka. Pominęliśmy też oliwę, masło i parmezan. Pory duszone były w wodzie. Bulion był oczywiście warzywny, jednak skusiliśmy się na dodanie podduszonych kawałeczków z piesi kurczaka. Całość? Fantastyczna! I zapach i smak. Po prostu świetna zupa!
Składniki:
340 g ciecierzycy, moczonej przez noc
Średni obrany ziemniak
5 średnich porów
Łyżka oliwy z oliwek
Łyżka masła
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
Sól i świeżo zmielony pieprz czarny
850 ml buliony z kurczaka lub warzywnego
Tarty parmezan
Wykonanie:
Ciecierzycę osącz, zalej zimną wodą i ugotuj do miękkości razem z ziemniakiem. Po zdjęciu zewnętrznych liści przekrój pory wzdłuż na połowy, dokładnie opłucz i pokój w cienkie krążki.
Do rozgrzanego garnka z grubym dnem wlej łyżkę oliwy i włóż masło, dodaj lekko osolone pory z czosnkiem i na małym ogniu podgrzewaj do miękkości .Następnie wrzuć ugotowaną i odsączoną ciecierzycę razem z ziemniakiem. Po minucie wlej 2/3 bulionu i gotuj jeszcze przez kwadrans.
Tak przygotowaną zupę można pozostawić w obecnym stanie lub ją zmiksować. Jamie miksuje połowę i łączy z pozostałą częścią w garnku. Posypać serem i dodać kilka kropel oliwy.
Nasze modyfikacje:
Powyżej podałam oryginalny przepis Jamiego Olivera, a tu nasze zmiany: nie moczymy ciecierzycy, bo nie potrzeba gotować jej tak długo, jak gotuje się np. fasolę. Nie dodaliśmy ziemniaka. Pominęliśmy też oliwę, masło i parmezan. Pory duszone były w wodzie. Bulion był oczywiście warzywny, jednak skusiliśmy się na dodanie podduszonych kawałeczków z piesi kurczaka. Całość? Fantastyczna! I zapach i smak. Po prostu świetna zupa!
Przepis pochodzi z książki Jamiego Olivera „Oliver w kuchni”, a książka jest własnością Wiewióry i chwilowo jest na wczasach w Twierdzy (książka, nie Wiewióra;)). Wiewiórko! Dziękuję za pożyczenie tak smakowitej lektury!.
piątek, 25 listopada 2011
Kolacja na bogato;)
Papryka faszerowana
Składniki:
2 żółte papryki
2 czerwone papryki
1 średnia cukinia
1 cebula
3 ząbki czosnku
2 średnie pomidory
½ szklanki kaszy jaglanej
Przyprawy do smaku: sól, pieprz, curry, bazylia, oregano
Wykonanie:
Ugotować kaszę jaglaną. Ja kaszę najpierw płuczę zimną wodą, następnie na sicie sparzam wrzątkiem, przekładam do dużej ilości zimnej wody i od momentu zagotowania gotuję ok. 10 min i sprawdzam, czy kasza jest już miękka.
Górę z papryk odcinamy i usuwamy gniazda nasienne. Kroimy cukinię na niewielkie kawałki i podgotowujemy w niewielkiej ilości wody, aż zmięknie.
W tym czasie siekamy cebulę, rozgniatamy czosnek i dusimy je w kilku łyżkach wody. Do cebuli dodajemy cukinię, pokrojone pomidory, doprawiamy i jeszcze dusimy, aż wszystko zmięknie.
Mieszamy wszystko z ugotowaną kaszą jaglaną i faszerujemy paprykę, a po wierzchu posypujemy ziołami i pieczemy w piekarniku w temp. ok. 180 st.C, aż papryka zmięknie.
Moje modyfikacje:Okazało się, że nie mamy już cukinii, więc zredukowaliśmy ilość faszerowanych papryk, i daliśmy do środka duszoną paprykę zamiast cukinii. Trochę nam się góra przypiekła, ups...
Przepis pochodzi z materiałów z wykładu „Praktyka czyli warsztaty gotowania w diecie profilaktycznej chorób nowotworowych”.
Do faszerowanej papryki był miks sałat z rukolą z sosem według tabelki mieszania zapieszczonej na prawym pasku bocznym.
Tabela mieszania – jak korzystać?Do zrobienia sosu do sałat, sałatki, czy dipu do warzyw można bardzo łatwo przyrządzić sos bez użycia olejów (które ja muszę ograniczyć, a osoby z problemami z miażdżycą i cholesterolem powinni wykluczyć). W tym celu wybieramy jeden lub kilka elementów z każdej kolumny, czyli coś dla uzyskania aromatu, coś dającego kwaśność i tłuszcz oraz inne (czyli wypełnienie, rozcieńczenie) i wszystko razem miksujemy.
Jak widać w tabeli, kombinacji mieszania jest bardzo wiele. Na razie wypróbowałam dwie kombinacje:
1. pestki słonecznika, musztarda sarepska, ocet balsamiczny i mleko sojowe (to bardziej smakuje Ziutkowi);
2. musztarda sarepska i smakowa orzechowa (pamiątka z wyjazdu do Francji), pestki słonecznika, ocet balsamiczny, koncentrat pomidorowy i mleko sojowe (ja bardziej wolę ten zestaw, za delikatny słodki smak pomidorów oraz orzechów z musztardy).
czwartek, 24 listopada 2011
Słońce na talerzu
Jesień szara i bura za oknem, ale nie w mojej kuchni i nie na naszych talerzach!
Przepyszna, dietetyczna, optymistycznie żółta i słoneczna potrawa, jaką jest zapiekanka z kaszy kukurydzianej i dyni zagościła wczoraj w mojej Twierdzy.
Kocham dynie miłością wielką, choć jedynie sezonową, a że teraz sezon dyniowy w pełni to upajam się jej smakiem (niestety dla wielu osób mdłym). Zwykle mamy zupę, ale była już dynia pieczona z cynamonem i ciasto z dyni (najlepszy był krem a’la budyniowy). Zdjęcia i przepisy na te potrawy znajdziecie na moim pierwszym blogu tu (przepis na ciasto), tu (dynia pieczona) i tu (zupa z dyni).
A teraz wrócę do zapiekanki. Przepis znalazłam na blogu, który jest dla mnie wielkim wsparciem i źródłem inspiracji – weganie.
Mimo lekkiego niewypału na pewno wrócimy do tego dania i zmodyfikujemy je według zaleceń mojej diety. Czyli cebulę i czosnek zeszklimy na wodzie i dynię będziemy dusić zamiast smażyć. Nie dodamy oleju do tofu i nie nasmarujemy formy.
Przepyszna, dietetyczna, optymistycznie żółta i słoneczna potrawa, jaką jest zapiekanka z kaszy kukurydzianej i dyni zagościła wczoraj w mojej Twierdzy.
Kocham dynie miłością wielką, choć jedynie sezonową, a że teraz sezon dyniowy w pełni to upajam się jej smakiem (niestety dla wielu osób mdłym). Zwykle mamy zupę, ale była już dynia pieczona z cynamonem i ciasto z dyni (najlepszy był krem a’la budyniowy). Zdjęcia i przepisy na te potrawy znajdziecie na moim pierwszym blogu tu (przepis na ciasto), tu (dynia pieczona) i tu (zupa z dyni).
A teraz wrócę do zapiekanki. Przepis znalazłam na blogu, który jest dla mnie wielkim wsparciem i źródłem inspiracji – weganie.
Zapiekanka z kaszy kukurydzianej i dyni
Składniki:
2-3 łyżki oleju
150 g kaszy kukurydzianej (wybrałam gruboziarnistą)
750 g miąższu dyni (po oczyszczeniu)
125 g twardego tofu naturalnego
1 łyżka oleju
2 łyżki mleka roślinnego
1 cebula
1 ząbek czosnku
1/2 l bulionu warzywnego
sól, pieprz, słodka papryka
1 pęczek natki pietruszki (zapomniałam dodać :)
Na wierzch:
ok. 10 brukselek
mała cebula
3 łyżki oleju
sól, pieprz
Wykonanie:
Dynię kroimy w małą kostkę, cebulę i czosnek drobno siekamy. W sporym garnku rozgrzewamy olej, szklimy cebulę, wrzucamy dynię, smażymy razem 5-10 minut aż dynia nieco zmięknie. Wsypujemy kaszę, wlewamy bulion, całość dokładnie mieszamy i zagotowujemy. Następnie zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy 30-40 minut mieszając od czasu do czasu, aby kasza nie przywarła do dna.
W międzyczasie formę natłuszczamy i włączamy piekarnik na 180 stopni.
Tofu pokrojone w kostkę rozgniatamy z łyżką oleju i mlekiem. Możemy też zmiksować. Dodajemy do ugotowanej kaszy razem z posiekaną natką pietruszki. Przyprawiamy do smaku i dokładnie mieszamy. Całość przekładamy do formy, wyrównujemy. Pieczemy ok. 30 minut.
Moje modyfikacje:
Zrezygnowaliśmy z dodatków na wierzchu, bo nie mieliśmy brukselki. Pokręciliśmy coś z proporcjami i wyszła nam breja. Na obiad zjedliśmy właśnie taką świeżo ugotowaną breję, bez dodanego tofu i mleka. Do tego, co zostało dodaliśmy tofu i mleko i zapiekliśmy na kolację. Też się rozłaziło, ale było jeszcze smaczniejsze.
Składniki:
2-3 łyżki oleju
150 g kaszy kukurydzianej (wybrałam gruboziarnistą)
750 g miąższu dyni (po oczyszczeniu)
125 g twardego tofu naturalnego
1 łyżka oleju
2 łyżki mleka roślinnego
1 cebula
1 ząbek czosnku
1/2 l bulionu warzywnego
sól, pieprz, słodka papryka
1 pęczek natki pietruszki (zapomniałam dodać :)
Na wierzch:
ok. 10 brukselek
mała cebula
3 łyżki oleju
sól, pieprz
Wykonanie:
Dynię kroimy w małą kostkę, cebulę i czosnek drobno siekamy. W sporym garnku rozgrzewamy olej, szklimy cebulę, wrzucamy dynię, smażymy razem 5-10 minut aż dynia nieco zmięknie. Wsypujemy kaszę, wlewamy bulion, całość dokładnie mieszamy i zagotowujemy. Następnie zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy 30-40 minut mieszając od czasu do czasu, aby kasza nie przywarła do dna.
W międzyczasie formę natłuszczamy i włączamy piekarnik na 180 stopni.
Tofu pokrojone w kostkę rozgniatamy z łyżką oleju i mlekiem. Możemy też zmiksować. Dodajemy do ugotowanej kaszy razem z posiekaną natką pietruszki. Przyprawiamy do smaku i dokładnie mieszamy. Całość przekładamy do formy, wyrównujemy. Pieczemy ok. 30 minut.
Moje modyfikacje:
Zrezygnowaliśmy z dodatków na wierzchu, bo nie mieliśmy brukselki. Pokręciliśmy coś z proporcjami i wyszła nam breja. Na obiad zjedliśmy właśnie taką świeżo ugotowaną breję, bez dodanego tofu i mleka. Do tego, co zostało dodaliśmy tofu i mleko i zapiekliśmy na kolację. Też się rozłaziło, ale było jeszcze smaczniejsze.
Mimo lekkiego niewypału na pewno wrócimy do tego dania i zmodyfikujemy je według zaleceń mojej diety. Czyli cebulę i czosnek zeszklimy na wodzie i dynię będziemy dusić zamiast smażyć. Nie dodamy oleju do tofu i nie nasmarujemy formy.
środa, 23 listopada 2011
Trzy, dwa, jeden start!
Witam wszystkich na moim nietypowym blogu kulinarnym!
Mam mocne postanowienie, by wytrwać na mojej diecie, zatem start!
Od soboty jestem dzielna i mi się to udaje. Wcześniej różnie to bywało, raz lepiej raz gorzej.
W sobotę miałam wielką przyjemność być na wykładzie na temat zdrowego żywienia i choć dotyczył głównie żywienia w chorobach układu krążenia, to wiele zaleceń pokrywało się z przepisaną mi dietą. Po wykładzie czekała miła niespodzianka. Degustacja potraw przyrządzonych zgodnie z najnowszymi zaleceniami lekarzy kardiologów (w Polsce jeszcze niestety mało znane).
Zaskakujące było jak smaczne i sycące mogą być potrawy całkowicie wegańskie i przygotowane bez tłuszczu. Do tego były bezglutenowe. Niestety były z migdałami, a to jeden z niedozwolonych mi składników. Trochę poczułam, że je zjadłam.
A tak mniej więcej wyglądają nasze śniadania bez chleba. Często jestem pytana: to co ty jesz na śniadanie? Ano to:
Cieszy mnie, że mój mąż polubił taką owsiankę. To mu na pewno nie zaszkodzi, a wzbogaci jadłospis.
Jutro zapraszam na obiad:)
Mam mocne postanowienie, by wytrwać na mojej diecie, zatem start!
Od soboty jestem dzielna i mi się to udaje. Wcześniej różnie to bywało, raz lepiej raz gorzej.
W sobotę miałam wielką przyjemność być na wykładzie na temat zdrowego żywienia i choć dotyczył głównie żywienia w chorobach układu krążenia, to wiele zaleceń pokrywało się z przepisaną mi dietą. Po wykładzie czekała miła niespodzianka. Degustacja potraw przyrządzonych zgodnie z najnowszymi zaleceniami lekarzy kardiologów (w Polsce jeszcze niestety mało znane).
Zaskakujące było jak smaczne i sycące mogą być potrawy całkowicie wegańskie i przygotowane bez tłuszczu. Do tego były bezglutenowe. Niestety były z migdałami, a to jeden z niedozwolonych mi składników. Trochę poczułam, że je zjadłam.
A tak mniej więcej wyglądają nasze śniadania bez chleba. Często jestem pytana: to co ty jesz na śniadanie? Ano to:
Koktajl owocowy
1 łyżka zmielonego siemienia lnianego
1 banan
garść mrożonych truskawek
1 szklanka mleka sojowego
1 banan
garść mrożonych truskawek
1 szklanka mleka sojowego
Wykonanie:
Mielimy siemię (by było świeże), dodajemy owoce i miksujemy. Dolewamy mleko, mieszamy i przelewamy do szklanki.
Serek z żurawiną
Serek tofu kroimy w kostkę i dodajemy żurawinę.
Serek tofu kroimy w kostkę i dodajemy żurawinę.
Owsianka
Składniki:
płatki owsiane (dla osób z celiakią muszą być certyfikowane, bez zanieczyszczeń)
orzechy włoskie
miód
jabłko
mleko sojowe
Wykonanie:
Płatki owsiane zalać wrzątkiem i przykryć, by się zaparzyły. W tym czasie posiekać orzechy. Do płatków dodać mleko, odrobinę miodu i orzechy włoskie. Czasem dodaję do tego tarkowane jabłko.
Płatki owsiane zalać wrzątkiem i przykryć, by się zaparzyły. W tym czasie posiekać orzechy. Do płatków dodać mleko, odrobinę miodu i orzechy włoskie. Czasem dodaję do tego tarkowane jabłko.
Jutro zapraszam na obiad:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











