Ze względów zdrowotnych powinnam przestrzegać diety. Nie jest to takie proste, ani dla mnie, ani dla moich bliskich, których odwiedzam i chcą mnie ugościć. Przygotowanie posiłków zgodnych z zaleceniami lekarskimi jest prawdziwą kuchenną rewolucją. Dotyczy też zmiany myślenia o zdrowym żywieniu.
Dlatego też powstał ten blog. Powstał po to, bym miała mobilizację do przestrzegania diety i aby moi bliscy mieli wskazówki co i jak gotować. Będą zatem podane wypróbowane przepisy i relacja, jak sobie radzę na diecie.
Celem jest dieta bezglutenowa wegańska bez płynnych tłuszczów roślinnych. Mięso nie jest całkowicie zakazane, więc będzie się czasem w przepisach pojawiać. Czasem mogę zrobić odstępstwo i zjeść jeden zakazany składnik, więc może pojawić się np. jajko lub gluten, ale będę to zaznaczać, że jest to wyjątek.

czwartek, 24 listopada 2011

Słońce na talerzu

Jesień szara i bura za oknem, ale nie w mojej kuchni i nie na naszych talerzach!
Przepyszna, dietetyczna, optymistycznie żółta i słoneczna potrawa, jaką jest zapiekanka z kaszy kukurydzianej i dyni zagościła wczoraj w mojej Twierdzy.

Kocham dynie miłością wielką, choć jedynie sezonową, a że teraz sezon dyniowy w pełni to upajam się jej smakiem (niestety dla wielu osób mdłym). Zwykle mamy zupę, ale była już dynia pieczona z cynamonem i ciasto z dyni (najlepszy był krem a’la budyniowy). Zdjęcia i przepisy na te potrawy znajdziecie na moim pierwszym blogu tu (przepis na ciasto), tu (dynia pieczona) i tu (zupa z dyni).
A teraz wrócę do zapiekanki. Przepis znalazłam na blogu, który jest dla mnie wielkim wsparciem i źródłem inspiracji – weganie.

Zapiekanka z kaszy kukurydzianej i dyni
Składniki:
2-3 łyżki oleju
150 g kaszy kukurydzianej (wybrałam gruboziarnistą)
750 g miąższu dyni (po oczyszczeniu)
125 g twardego tofu naturalnego
1 łyżka oleju
2 łyżki mleka roślinnego
1 cebula
1 ząbek czosnku
1/2 l bulionu warzywnego
sól, pieprz, słodka papryka
1 pęczek natki pietruszki (zapomniałam dodać :)

Na wierzch:
ok. 10 brukselek
mała cebula
3 łyżki oleju
sól, pieprz

Wykonanie:
Dynię kroimy w małą kostkę, cebulę i czosnek drobno siekamy. W sporym garnku rozgrzewamy olej, szklimy cebulę, wrzucamy dynię, smażymy razem 5-10 minut aż dynia nieco zmięknie. Wsypujemy kaszę, wlewamy bulion, całość dokładnie mieszamy i zagotowujemy. Następnie zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy 30-40 minut mieszając od czasu do czasu, aby kasza nie przywarła do dna.
W międzyczasie formę natłuszczamy i włączamy piekarnik na 180 stopni.

Tofu pokrojone w kostkę rozgniatamy z łyżką oleju i mlekiem. Możemy też zmiksować. Dodajemy do ugotowanej kaszy razem z posiekaną natką pietruszki. Przyprawiamy do smaku i dokładnie mieszamy. Całość przekładamy do formy, wyrównujemy. Pieczemy ok. 30 minut.

Moje modyfikacje:
Zrezygnowaliśmy z dodatków na wierzchu, bo nie mieliśmy brukselki. Pokręciliśmy coś z proporcjami i wyszła nam breja. Na obiad zjedliśmy właśnie taką świeżo ugotowaną breję, bez dodanego tofu i mleka. Do tego, co zostało dodaliśmy tofu i mleko i zapiekliśmy na kolację. Też się rozłaziło, ale było jeszcze smaczniejsze.

Mimo lekkiego niewypału na pewno wrócimy do tego dania i zmodyfikujemy je według zaleceń mojej diety. Czyli cebulę i czosnek zeszklimy na wodzie i dynię będziemy dusić zamiast smażyć. Nie dodamy oleju do tofu i nie nasmarujemy formy.

1 komentarz:

  1. Moja Droga ja niestety mimo szczerych chęci do dyni przekonać się nie mogę :( choć wierzę, ze ta zapiekanka jest naprawdę dobra :)

    OdpowiedzUsuń