Troszkę wczoraj odbiegliśmy od naszego harmonogramu, bo rybkę zjedliśmy w piątek. Myślę jednak, że nasz niedzielny obiad na tym nie stracił.
Przygotowywany był wspólnie (ja surówki, Ziutek reszta), więc nie stawiamy tego pod ocenę w ramach bitwy "Widelec kontra łyżka". Gdyby trafiło, to wspólnie orzekliśmy, że dajemy sobie po 24 punkty:)
Sami popatrzcie, czyż nie mamy racji?
Kasza gryczana i fasolka szparagowa ugotowane według przepisów na opakowaniach. Buraczki ze słoiczka od Mamy, przepis ściśle tajny;) nawet my go nie znamy.
Surówka zielono-biała
kilka ogórków kiszonych
pół cebuli
jabłka
oliwa z oliwek
Ogórki pokroiłam w półplasterki, cebulę w kostkę. Wykorzystałam pokrojone jabłka, których nie zjadałam w pracy. Przecisnęłam je przez krajacz do warzyw. Polałam wszystko oliwą i wstawiłam do lodówki do przegryzienia się smaków. Można dodać sól, pieprz. Nam tego nie potrzeba.
Surówka z różowym akcentem
kilka rzodkiewek
resztka kapusty pekińskiej
sok z cytryny
oliwa
Pokroiłam rzodkiewki w półplasterki, a większe okazy w ćwierćpalsterki. Poszatkowałam kapustę. Całość skropiłam sokiem z cytryny i polałam oliwą. Wymieszałam i wstawiłam do lodówki dla towarzystwa surówce zielono-białej.
I teraz hit niedzieli, wytropiony u Wiewiórki
Marchewkowe purre z pomarańczami i czosnkiem (i kminem rzymskim!!!)
Składniki:
500 g marchewki
1 pomarańcza
2 ząbki czosnku
2 gałązki natki pietruszki
2 gałązki rozmarynu
liść laurowy, szczypta ziaren kminu rzymskiego
sól, pieprz, cukier
łyżka masła/oliwy
Marchewki obieramy i myjemy, pomarańczę szorujemy i kroimy na 8 części, ząbki czosnku pozostawiamy w łupinkach.
Do gotującej się wody wrzucamy czosnek, pomarańcz, pokrojone na
mniejsze kawałki marchewki, gałązki ziół, liść, kmin, szczyptę soli i
pół łyżki cukru oraz oliwę. Gotujemy wszystko na niewielkim ogniu do
absolutnej miękkości.
Odcedzamy wszystkie składniki. Do miski przekładamy marchewkę, jedna cząstkę (Ziutek dał całą) pomarańczy, obrane ze
skórki ząbki czosnku, szczyptę soli, pieprzu i pozostałą oliwę. Wszystko
rozdrabniamy tłuczkiem do ziemniaków na purre.
Przepis pochodzi z książki Jamiego Olivera
A kaszę polaliśmy wywarem z gotowania składników na purre.
Dziś w pracy dojadałam resztki i częstowałam tym daniem. Co niektórzy mieli problem z wylądowaniem, bo jak spróbowali to odlecieli!
Dieta jest zalecona przez lekarza i prowadzona po opieką lekarza medycyny żywienia, dlatego nie polecam naśladowania mnie bez konsultacji lekarskiej.
Ze względów zdrowotnych powinnam przestrzegać diety. Nie jest to takie proste, ani dla mnie, ani dla moich bliskich, których odwiedzam i chcą mnie ugościć. Przygotowanie posiłków zgodnych z zaleceniami lekarskimi jest prawdziwą kuchenną rewolucją. Dotyczy też zmiany myślenia o zdrowym żywieniu.
Dlatego też powstał ten blog. Powstał po to, bym miała mobilizację do przestrzegania diety i aby moi bliscy mieli wskazówki co i jak gotować. Będą zatem podane wypróbowane przepisy i relacja, jak sobie radzę na diecie.
Celem jest dieta bezglutenowa wegańska bez płynnych tłuszczów roślinnych. Mięso nie jest całkowicie zakazane, więc będzie się czasem w przepisach pojawiać. Czasem mogę zrobić odstępstwo i zjeść jeden zakazany składnik, więc może pojawić się np. jajko lub gluten, ale będę to zaznaczać, że jest to wyjątek.
Dlatego też powstał ten blog. Powstał po to, bym miała mobilizację do przestrzegania diety i aby moi bliscy mieli wskazówki co i jak gotować. Będą zatem podane wypróbowane przepisy i relacja, jak sobie radzę na diecie.
Celem jest dieta bezglutenowa wegańska bez płynnych tłuszczów roślinnych. Mięso nie jest całkowicie zakazane, więc będzie się czasem w przepisach pojawiać. Czasem mogę zrobić odstępstwo i zjeść jeden zakazany składnik, więc może pojawić się np. jajko lub gluten, ale będę to zaznaczać, że jest to wyjątek.
poniedziałek, 18 lutego 2013
niedziela, 17 lutego 2013
Surowa jurorka
Ziutek rozpoczął naszą kuchenną bitwę. Pojawiało się pierwsze danie, zostałam wywołana do tablicy.
Zjadłam, oblizałam się i mogę zacząć marudzić;)
Może na początek przedstawię kryteria oceny dań, które po długich negocjacjach zostały przez nas ustalone.
Oceniać będziemy w dwóch kategoriach smak i estetyka podania. W każdej kategorii można uzyskać 10 punktów. Poza tym można dostać po jednym punkcie za spełnienie założeń zdrowotności:
- zgodne z dietą
- zwiera kaszę
- zawiera warzywa/owoce
- niesmażone.
Maksymalnie można zebrać 24 punkty.
Aby dokuczyć Ziutkowi wymyśliłam punkty ujemne za stopień upaskudzenia kuchni podczas gotowania – maksymalnie -10 punktów.
Wiecie już co i jak będę oceniać, zatem wczorajsze danie kurczak w herbacie z figami zdobywa
za smak: 9
za estetykę podania: 8
za zdrowotność: 3
za upaskudzenie kuchni: 0 (upaskudził mocno, ale szybko sprzątnął, więc ma szczęście, nie przyznam punktów ujemnych)
W sumie: 20 punktów.
Komentarz jurora:
Danie w moim guście. Brakowało mi sosu i fig, dlatego tylko 9 punktów. Estetyka podania 8, bo ładnie podane, ale nie było bajerów typu listek czy kwiatek. Brakowało mi surówki do tego, zrobiłam ją na szybko sama. I danie stało się prawie idealne.
Szybka surówka z kapusty pekińskiej
Pomarańczę, która została po wykorzystaniu skórki do gotowania kaszy, filetujemy i kroimy na mniejsze kawałki
Kilka liści kapusty pekińskiej szatkujemy
Orzechy włoskie siekamy.
Wszystko wrzucamy do miski, polewamy odrobiną oliwy i mieszamy.
Zjadłam, oblizałam się i mogę zacząć marudzić;)
Może na początek przedstawię kryteria oceny dań, które po długich negocjacjach zostały przez nas ustalone.
Oceniać będziemy w dwóch kategoriach smak i estetyka podania. W każdej kategorii można uzyskać 10 punktów. Poza tym można dostać po jednym punkcie za spełnienie założeń zdrowotności:
- zgodne z dietą
- zwiera kaszę
- zawiera warzywa/owoce
- niesmażone.
Maksymalnie można zebrać 24 punkty.
Aby dokuczyć Ziutkowi wymyśliłam punkty ujemne za stopień upaskudzenia kuchni podczas gotowania – maksymalnie -10 punktów.
Wiecie już co i jak będę oceniać, zatem wczorajsze danie kurczak w herbacie z figami zdobywa
za smak: 9
za estetykę podania: 8
za zdrowotność: 3
za upaskudzenie kuchni: 0 (upaskudził mocno, ale szybko sprzątnął, więc ma szczęście, nie przyznam punktów ujemnych)
W sumie: 20 punktów.
Komentarz jurora:
Danie w moim guście. Brakowało mi sosu i fig, dlatego tylko 9 punktów. Estetyka podania 8, bo ładnie podane, ale nie było bajerów typu listek czy kwiatek. Brakowało mi surówki do tego, zrobiłam ją na szybko sama. I danie stało się prawie idealne.
Szybka surówka z kapusty pekińskiej
Pomarańczę, która została po wykorzystaniu skórki do gotowania kaszy, filetujemy i kroimy na mniejsze kawałki
Kilka liści kapusty pekińskiej szatkujemy
Orzechy włoskie siekamy.
Wszystko wrzucamy do miski, polewamy odrobiną oliwy i mieszamy.
sobota, 16 lutego 2013
Na powitanie figa z kurczakiem
To zaczynamy. Będziemy się z żoną oceniać pod względem gotowania. Kto lepiej, szybciej, smaczniej itd. i itp. czyli kuchnia „męska” kontra kuchnia „żeńska” – widelec kontra łyżka, wałek do ciasta kontra tłuczek do ziemniaków, i oby nie doszło do konfrontacji noża szefa kuchni z nożem do filetowania. Jako mężczyźni wielokrotnie pomijamy przepisy lub nie całkiem stosujemy się do nich. Tak powstają nowe jeszcze lepsze kompozycje kulinarne. Szefem kuchni jestem tylko i wyłącznie w swojej małej i fajnej kuchni. To zaczynamy „walczyć”.
Piersi kurczaka w herbacie z figami
-piersi kurczaka ok. 0,5-0,6 kg,
-duża cebula,
-imbir (dodałem pokrojony żywy),
-cynamon,
-sól, pieprz,
-odrobina oliwy.
Piersi kurczaka kroimy w kostkę. Cebulę kroimy w piórka. Wszystkie powyższe składniki mieszamy ze sobą i pozostawiamy na 20–30 minut do zmacerowania.
- herbata liściasta,
- figi suszone 80–100 g.
Do zaparzonej herbaty wkładamy figi na około 20 minut. Potem gotujemy je do miękkości w herbacie.
Piersi kurczaka z cebulą i przyprawami podsmażamy i dusimy na patelni ok. 15 minut. Po tym czasie dokładamy pokrojone figi i herbatę. Dusimy ok. 20 minut.
- kasza jaglana,
- liście pietruszki,
- starta skórka z pomarańczy,
- sól.
Kaszę jaglaną trzeba przelać zimną wodą (tak aby woda przelatująca przez kaszę na sitku była jak „woda” a nie jak biała woda), następnie przelewamy to wrzątkiem. Gotujemy kaszę z pozostałymi składnikami, aż woda z gotowania się wchłonie.
Moje modyfikacje:
- smak piersi kurczaka smakujemy przez imbir i cynamon,
- dodałbym więcej fig aby sos był słodszy,
- jeżeli sos jest za rzadki należy go zredukować.
Danie pochodzi bloga Wiewióry.
Danie będzie ocenione przez żonę.
Piersi kurczaka w herbacie z figami
-piersi kurczaka ok. 0,5-0,6 kg,
-duża cebula,
-imbir (dodałem pokrojony żywy),
-cynamon,
-sól, pieprz,
-odrobina oliwy.
Piersi kurczaka kroimy w kostkę. Cebulę kroimy w piórka. Wszystkie powyższe składniki mieszamy ze sobą i pozostawiamy na 20–30 minut do zmacerowania.
- herbata liściasta,
- figi suszone 80–100 g.
Do zaparzonej herbaty wkładamy figi na około 20 minut. Potem gotujemy je do miękkości w herbacie.
Piersi kurczaka z cebulą i przyprawami podsmażamy i dusimy na patelni ok. 15 minut. Po tym czasie dokładamy pokrojone figi i herbatę. Dusimy ok. 20 minut.
- kasza jaglana,
- liście pietruszki,
- starta skórka z pomarańczy,
- sól.
Kaszę jaglaną trzeba przelać zimną wodą (tak aby woda przelatująca przez kaszę na sitku była jak „woda” a nie jak biała woda), następnie przelewamy to wrzątkiem. Gotujemy kaszę z pozostałymi składnikami, aż woda z gotowania się wchłonie.
Moje modyfikacje:
- smak piersi kurczaka smakujemy przez imbir i cynamon,
- dodałbym więcej fig aby sos był słodszy,
- jeżeli sos jest za rzadki należy go zredukować.
Danie pochodzi bloga Wiewióry.
Danie będzie ocenione przez żonę.
Powrót dziecka marnotrawnego
Cisza na tym blogu mogła oznaczać tylko jedno: nie przestrzegam diety.
I nie przestrzegałam dłuższy czas. O moim samopoczuciu, wyglądzie itp. pisać szczegółowo nie będę, bo gdyby wszystko było ok, nie wracałabym do tego bloga.
W tym tygodniu rozpoczął się Wielki Post i to dobra okazja, aby powrócić do diety i zrobić dobre postanowienia.
Zatem pierwsze wielkopostne postanowienie brzmi: będę przestrzegać diety - czyli nie będę jeść tego, co na bocznej liście podane.
Poza tym jest jeszcze kilka rodzinnych postanowień kulinarnych: postanowiliśmy wziąć przykład z Wiewióry i wprowadzić tygodniowy harmonogram dań i odkrywać nowe smaki.
Harmonogram głównych dań:
Poniedziałek: zupa
Wtorek: kasza jaglana
Środa: jabłka
Czwartek: kasza jaglana
Piątek: jabłka
Sobota: danie mięsne
Niedziela: danie rybne
Do tego chcemy zwrócić baczniejszą uwagę na to, co jemy, jeść więcej surówek i jarzynek (marzeniem moim są 4 różne dziennie), chcemy piec chlebki bezglutenowe jaglane i gryczane oraz odkryć nowe pasty do chlebków, a także chcemy zaprzyjaźnić się z zieloną herbatą.
Spróbujemy też nie jeść słodyczy i nie słodzić (bo ponoć rak żywi się cukrem oraz mięsem). Uzupełnieniem zdrowego żywienia ma być codzienna gimnastyka.
Inne postanowienia na najbliższe tygodnie to sprzątnięcie piwnicy, garderoby i komód oraz naprawa krzeseł.
I ostatnie postanowienie: ożywienie tego bloga:)
Do prowadzenia tego bloga dołączy mój mąż, bo to on zarządza kuchnią i najczęściej gotuje.
A do tego wprowadzamy małą rywalizację, będzie bitwa "Widelec kontra łyżka". Jedno gotuje, drugie ocenia i gotuje swą odpowiedź, która także będzie oceniona przez przeciwnika.
I nie przestrzegałam dłuższy czas. O moim samopoczuciu, wyglądzie itp. pisać szczegółowo nie będę, bo gdyby wszystko było ok, nie wracałabym do tego bloga.
W tym tygodniu rozpoczął się Wielki Post i to dobra okazja, aby powrócić do diety i zrobić dobre postanowienia.
Zatem pierwsze wielkopostne postanowienie brzmi: będę przestrzegać diety - czyli nie będę jeść tego, co na bocznej liście podane.
Poza tym jest jeszcze kilka rodzinnych postanowień kulinarnych: postanowiliśmy wziąć przykład z Wiewióry i wprowadzić tygodniowy harmonogram dań i odkrywać nowe smaki.
Harmonogram głównych dań:
Poniedziałek: zupa
Wtorek: kasza jaglana
Środa: jabłka
Czwartek: kasza jaglana
Piątek: jabłka
Sobota: danie mięsne
Niedziela: danie rybne
Do tego chcemy zwrócić baczniejszą uwagę na to, co jemy, jeść więcej surówek i jarzynek (marzeniem moim są 4 różne dziennie), chcemy piec chlebki bezglutenowe jaglane i gryczane oraz odkryć nowe pasty do chlebków, a także chcemy zaprzyjaźnić się z zieloną herbatą.
Spróbujemy też nie jeść słodyczy i nie słodzić (bo ponoć rak żywi się cukrem oraz mięsem). Uzupełnieniem zdrowego żywienia ma być codzienna gimnastyka.
Inne postanowienia na najbliższe tygodnie to sprzątnięcie piwnicy, garderoby i komód oraz naprawa krzeseł.
I ostatnie postanowienie: ożywienie tego bloga:)
Do prowadzenia tego bloga dołączy mój mąż, bo to on zarządza kuchnią i najczęściej gotuje.
A do tego wprowadzamy małą rywalizację, będzie bitwa "Widelec kontra łyżka". Jedno gotuje, drugie ocenia i gotuje swą odpowiedź, która także będzie oceniona przez przeciwnika.
poniedziałek, 22 października 2012
Weekend złocisty
Dalszy ciąg dyniowych czarów i kolejna zupa z dyni.
Tym razem przepis znaleziony przez Ziutka na Mojegotowanie.
Tym razem przepis znaleziony przez Ziutka na Mojegotowanie.
Składniki:
50 dag pokrojonego
w kostkę, oczyszczonego miąższu dyni
cebula
2 marchewki
800 ml
bulionu warzywnego
sok z jednej
pomarańczy
łyżka masła/oliwy
kawałek
świeżego imbiru
150 ml
niesłodzonego mleczka kokosowego
2 łyżki
oliwy
łyżka
posiekanej kolendry
sól, świeżo
mielony pieprz
Wykonanie:
Cebulę i
marchewki obrać, pokroić w kostkę. Imbir obrać, opłukać, drobno posiekać.
Na
rozgrzanej oliwie zeszklić cebulę, dodać dynię, masło, marchewkę, część imbiru
i 2 łyżki soku z pomarańczy. Smażyć 5–7 minut. Zalać bulionem, przykryć,
gotować do miękkości jeszcze około 15 minut.
Zdjąć z
ognia, dodać pozostały imbir, sok z pomarańczy, mleczko kokosowe i dokładnie
zmiksować. Doprawić do smaku solą oraz pieprzem, dobrze wymieszać.
Garnek z
zupą ponowie postawić na gazie. Gotować jeszcze ok. 4 minut na małym ogniu.
Przed podaniem posypać kolendrą.
Nasze
modyfikacje:
Bez kolendry, za to z dodatkową pomarańczą w kawałkach wrzuconą do kremu.
Pyszne!
Nie wsiadać za kierownicę po tej zupie!
W tygodniu tym gościliśmy nową zupę z dyni: krem z pieczonej dyni, gruszki z białym winem. Zdjęć nie
ma, bo trochę nas ululało:) Ale było pyszne, polecam. Poniżej oryginalny
przepis, nie pamiętam modyfikacji, jakoś tak wyszło;)
Składniki:
700 g pieczonej
dyni (około 1 kg surowej, ze skorupą)
3 gruszki (np. odmiany Williams)
1/2 cebuli, pokrojonej w kosteczkę
2 łyżki masła
1 szklanka białego wina
1/2 szklanki gorącego bulionu drobiowego lub jarzynowego
1/2 szklanki śmietanki 18% do zup lub kremowej 30%
1/3 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej + do podania
1/2 łyżeczki cynamonu w proszku + do podania
3 gruszki (np. odmiany Williams)
1/2 cebuli, pokrojonej w kosteczkę
2 łyżki masła
1 szklanka białego wina
1/2 szklanki gorącego bulionu drobiowego lub jarzynowego
1/2 szklanki śmietanki 18% do zup lub kremowej 30%
1/3 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej + do podania
1/2 łyżeczki cynamonu w proszku + do podania
sól morska i
świeżo zmielony pieprz
Wykonanie:
Dynię opłukać i
pokroić wraz ze skorupą na 2-3 mniejsze kawałki. Piec przez 20-30 minut, lub do
czasu aż cały miąższ będzie miękki, ale jednocześnie jędrny. Odciąć skorupę,
odmierzyć 700 g upieczonej dyni, miąższ pokroić w 1,5 cm kostkę.
Gruszki obrać i
wyciąć gniazda nasienne, pokroić na kawałki.
W dużym rondlu lub
garnku z grubym dnem roztopić masło, dodać cebulę. Smażyć na bardzo małym ogniu
przez około 10 minut, aż cebula się zeszkli (nie rumienić). Dodać kawałki
gruszki i smażyć przez 4-5 minut, mieszając. Dodać pokrojoną dynię i smażyć
jeszcze przez około 3-4 minuty.
Zmiksować na
gładki mus i umieścić go z powrotem w garnku. W drugim rondelku zagotować białe
wino, dodać gorący bulion, gałkę muszkatołową i cynamon. Gotować przez 1-2
minuty, następnie wlać śmietankę. Przelać do naczynia z dynią, doprawić solą.
Zagotować. Podawać posypaną świeżo zmielonym czarnym pieprzem, cynamonem i
gałką muszkatołową.
sobota, 20 października 2012
Dyniowy szał trwa!
A wraz z dyniowym szałem trwa moja separacja z dietą.
Ziutek stanął już na nogi i teraz on testuje nowe dyniowe przepisy. Dziś kończyliśmy curry z kurczakiem i dynią
Składniki:
2 pojedyncze piersi kurczaka
200-300 g dyni
1 pomidor
świeża papryczka chili
400 ml mleka kokosowego w puszce
125 ml sosu pomidorowego, passaty
200 g ryżu do podania
do podsmażenia - 2 łyżki oleju kokosowego lub masła klarowanego
Marynata:
sól i pieprz
1/2 lub 1 łyżeczka ostrej papryki (do smaku)
2 łyżeczki kurkumy
1 łyżka drobno startego imbiru
2 ząbki czosnku, drobno starte
szczypta mielonego cynamonu
1 łyżka oliwy
1/2-1 łyżeczki ostrej czerwonej pasty curry (opcjonalnie)
Wykonanie:
Piersi kurczaka pokroić w kostkę i doprawić solą, pieprzem, natrzeć składnikami marynaty. Odstawić w temperaturze pokojowej na minimum 1 godzinę lub dłużej (można też zostawić na noc w lodówce - przed smażeniem mięso ocieplić w temperaturze pokojowej).
Odkroić skórę z dyni, wyjąć pestki. Miąższ pokroić w 1 cm kostkę. Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i pokroić na ćwiartki. Wyciąć szypułki, usunąć większość pestek, miąższ pokroić w kosteczkę. Papryczkę chili pokroić w kosteczkę.
Kurczaka smażyć aż będzie zrumieniony. Pod koniec smażenia dodać papryczkę chili. Wyłożyć na talerz.
Do tego samego naczynia wlać drugą łyżkę tłuszczu, wrzucić dynię, posolić i dokładnie obsmażyć z każdej strony.
Otworzyć puszkę mleka kokosowego, zebrać z wierzchu (około 3/4 całej puszki) gęstej śmietanki kokosowej i przełożyć ją do miseczki. Pozostałą wodę kokosową dolewać stopniowo po około 2-3 łyżki do dyni i w ten sposób gotować ją przez około 5 minut. Dodać passatę pomidorową i gotować przez 3 minuty. W międzyczasie ugotować ryż.
Do dyni dodać zebraną śmietankę kokosową, doprawić solą i gotować przez około 10 minut, lub do czasu aż dynia będzie prawie cała miękka. Dodać kurczaka i gotować przez 5 minut.
Dodać świeże pomidory i zagotować. Gotować jeszcze przez około 2 minuty. Podawać z ryżem.
Nasze modyfikacje:
Nie mieliśmy w domu:
- sosu pomidorowego, passaty - daliśmy więcej pomidorów i koncentrat;
- oleju kokosowego/masła klarowanego - użyliśmy oliwy;
- czerwonej pasty curry - skorzystaliśmy z pasty Harrisa (kupionej w Tunezji).
Pominęliśmy papryczkę chili, bo nie przepadam za nią, a zamiast ryżu była kasza jaglana.
Było pyszne!
Ta marynata jest wspaniała!
Ziutek stanął już na nogi i teraz on testuje nowe dyniowe przepisy. Dziś kończyliśmy curry z kurczakiem i dynią
Składniki:
2 pojedyncze piersi kurczaka
200-300 g dyni
1 pomidor
świeża papryczka chili
400 ml mleka kokosowego w puszce
125 ml sosu pomidorowego, passaty
200 g ryżu do podania
do podsmażenia - 2 łyżki oleju kokosowego lub masła klarowanego
Marynata:
sól i pieprz
1/2 lub 1 łyżeczka ostrej papryki (do smaku)
2 łyżeczki kurkumy
1 łyżka drobno startego imbiru
2 ząbki czosnku, drobno starte
szczypta mielonego cynamonu
1 łyżka oliwy
1/2-1 łyżeczki ostrej czerwonej pasty curry (opcjonalnie)
Wykonanie:
Piersi kurczaka pokroić w kostkę i doprawić solą, pieprzem, natrzeć składnikami marynaty. Odstawić w temperaturze pokojowej na minimum 1 godzinę lub dłużej (można też zostawić na noc w lodówce - przed smażeniem mięso ocieplić w temperaturze pokojowej).
Odkroić skórę z dyni, wyjąć pestki. Miąższ pokroić w 1 cm kostkę. Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i pokroić na ćwiartki. Wyciąć szypułki, usunąć większość pestek, miąższ pokroić w kosteczkę. Papryczkę chili pokroić w kosteczkę.
Kurczaka smażyć aż będzie zrumieniony. Pod koniec smażenia dodać papryczkę chili. Wyłożyć na talerz.
Do tego samego naczynia wlać drugą łyżkę tłuszczu, wrzucić dynię, posolić i dokładnie obsmażyć z każdej strony.
Otworzyć puszkę mleka kokosowego, zebrać z wierzchu (około 3/4 całej puszki) gęstej śmietanki kokosowej i przełożyć ją do miseczki. Pozostałą wodę kokosową dolewać stopniowo po około 2-3 łyżki do dyni i w ten sposób gotować ją przez około 5 minut. Dodać passatę pomidorową i gotować przez 3 minuty. W międzyczasie ugotować ryż.
Do dyni dodać zebraną śmietankę kokosową, doprawić solą i gotować przez około 10 minut, lub do czasu aż dynia będzie prawie cała miękka. Dodać kurczaka i gotować przez 5 minut.
Dodać świeże pomidory i zagotować. Gotować jeszcze przez około 2 minuty. Podawać z ryżem.
Nasze modyfikacje:
Nie mieliśmy w domu:
- sosu pomidorowego, passaty - daliśmy więcej pomidorów i koncentrat;
- oleju kokosowego/masła klarowanego - użyliśmy oliwy;
- czerwonej pasty curry - skorzystaliśmy z pasty Harrisa (kupionej w Tunezji).
Pominęliśmy papryczkę chili, bo nie przepadam za nią, a zamiast ryżu była kasza jaglana.
Było pyszne!
Ta marynata jest wspaniała!
środa, 10 października 2012
Słońce na talerzu, czyli ciąg dalszy z dynki
Dziś drugi dzień mojej przepustki:)
Zatem pora na kolejne danie z dyni. Słońce gości na naszych talerzach i pewnie prędko to się nie skończy - mamy spory zapas dyni. Co ciekawe, to uwielbiam kolor pomarańczowy na talerzu:) Dynia, marchew, pomarańcze zachwycają mnie swoją barwą i smakiem, ale nie cierpię tej barwy na niczym innym. Nie znoszę pomarańczowych ubrań, dodatków, ani nic w tym kolorze. Nawet bloger mnie wkurza, bo w nowej szacie jest pomarańczowy (a jeszcze nie doszłam do tego czy można to zmienić i jak).
Wracając do talerzy to dziś skorzystałam z przepisu Tagliatelle z szynką parmeńską, tartą dynią i kremowym sosem z pomarańczą oczywiście z Kwestii smaku. Trochę pozmieniałam, ale naprawę niewiele tym razem:)
Tu dietę pożegnałam całkowicie, boli, ale jakże pysznie było!
Oryginał znajdziecie pod linkiem, a ja podaję moją wersję
Składniki:
200 g startej dyni
skórka i sok z pomarańczy
spaghetti
2 łyżki masła
100 g szynki szwarcwaldzkiej (z Biedronki)
80 ml (1/3 szklanki) śmietany 18%
świeżo zmielony czarny pieprz
Wykonanie:
Szynkę pokroić, dynię zetrzeć (ja rozdrobniłam w Thermomiksie)
Umyć i sparzyć pomarańczę, zetrzeć z niej skórkę i wycisnąć sok.
W tym czasie ugotować makaron i zostawić 1/4 szklanki wody po gotowaniu
Roztopić 1 łyżkę masła na patelni, włożyć pokrojoną szynkę i obsmażać przez około 3 minuty aż będzie chrupiąca i delikatnie zrumieniona. Zdjąć z patelni.
Włożyć drugą łyżkę masła i dodać startą dynię. Doprawić solą i pieprzem i smażyć przez około 5 minut aż dynia zmięknie i lekko się przyrumieni.
Dodać podsmażoną szynkę, wlać wodę z makaronu, sok i skórkę z pomarańczy, śmietanę. Wymieszać i zagotować. Włożyć makaron, wymieszać i podgrzewać przez około 1 minutę aż sos zgęstnieje. Doprawić solą i dużą ilością świeżo zmielonego pieprzu
Moje modyfikacje:
Zamiast tagliatelle było spaghetti - bo miałam w domu i a nie chciałam dodatkowo obciążać budżetu taką fanaberią:) Szynka była szwarcwaldzka zamiast parmeńskiej, bo tylko taka była w Biedronce najbardziej egzotyczna. Można do tego dodać mak, ale mak był wczoraj, więc dziś dałam spokój. Oczywiście nie było parmezanu. Potrawy są smaczne i bez sera.
Było pyszne i sycące. Ziutek zadowolony i o to chodziło:)
Zatem pora na kolejne danie z dyni. Słońce gości na naszych talerzach i pewnie prędko to się nie skończy - mamy spory zapas dyni. Co ciekawe, to uwielbiam kolor pomarańczowy na talerzu:) Dynia, marchew, pomarańcze zachwycają mnie swoją barwą i smakiem, ale nie cierpię tej barwy na niczym innym. Nie znoszę pomarańczowych ubrań, dodatków, ani nic w tym kolorze. Nawet bloger mnie wkurza, bo w nowej szacie jest pomarańczowy (a jeszcze nie doszłam do tego czy można to zmienić i jak).
Wracając do talerzy to dziś skorzystałam z przepisu Tagliatelle z szynką parmeńską, tartą dynią i kremowym sosem z pomarańczą oczywiście z Kwestii smaku. Trochę pozmieniałam, ale naprawę niewiele tym razem:)
Tu dietę pożegnałam całkowicie, boli, ale jakże pysznie było!
Oryginał znajdziecie pod linkiem, a ja podaję moją wersję
Składniki:
200 g startej dyni
skórka i sok z pomarańczy
spaghetti
2 łyżki masła
100 g szynki szwarcwaldzkiej (z Biedronki)
80 ml (1/3 szklanki) śmietany 18%
świeżo zmielony czarny pieprz
Wykonanie:
Szynkę pokroić, dynię zetrzeć (ja rozdrobniłam w Thermomiksie)
Umyć i sparzyć pomarańczę, zetrzeć z niej skórkę i wycisnąć sok.
W tym czasie ugotować makaron i zostawić 1/4 szklanki wody po gotowaniu
Roztopić 1 łyżkę masła na patelni, włożyć pokrojoną szynkę i obsmażać przez około 3 minuty aż będzie chrupiąca i delikatnie zrumieniona. Zdjąć z patelni.
Włożyć drugą łyżkę masła i dodać startą dynię. Doprawić solą i pieprzem i smażyć przez około 5 minut aż dynia zmięknie i lekko się przyrumieni.
Dodać podsmażoną szynkę, wlać wodę z makaronu, sok i skórkę z pomarańczy, śmietanę. Wymieszać i zagotować. Włożyć makaron, wymieszać i podgrzewać przez około 1 minutę aż sos zgęstnieje. Doprawić solą i dużą ilością świeżo zmielonego pieprzu
Moje modyfikacje:
Zamiast tagliatelle było spaghetti - bo miałam w domu i a nie chciałam dodatkowo obciążać budżetu taką fanaberią:) Szynka była szwarcwaldzka zamiast parmeńskiej, bo tylko taka była w Biedronce najbardziej egzotyczna. Można do tego dodać mak, ale mak był wczoraj, więc dziś dałam spokój. Oczywiście nie było parmezanu. Potrawy są smaczne i bez sera.
Było pyszne i sycące. Ziutek zadowolony i o to chodziło:)
wtorek, 9 października 2012
Z dynki
Cicho na tym blogu, co może oznaczać jedno: lekceważę dietę. Tyle mam ostatnio wyjść, wyjazdów, na których nie da się (chyba, że nie będzie się jeść zupełnie) utrzymać diety, że na razie dałam sobie spokój.
I tak źle się czuję i tak, to chociaż sobie dobrze zjem:)
Dziś dostałam przepustkę do królestwa mojego męża, czyli do kuchni. Zaszalałam i zrobiłam danie, na które miałam ochotę już od jakiegoś czasu.
Oryginał znajdziecie w Kwestii smaku a ja zapraszam na wegańską wersję wersji uproszczonej (bez sera i masła) do tego przygotowaną w Thermomiksie. Danie proste, szybkie i smaczne!
I tak źle się czuję i tak, to chociaż sobie dobrze zjem:)
Dziś dostałam przepustkę do królestwa mojego męża, czyli do kuchni. Zaszalałam i zrobiłam danie, na które miałam ochotę już od jakiegoś czasu.
Oryginał znajdziecie w Kwestii smaku a ja zapraszam na wegańską wersję wersji uproszczonej (bez sera i masła) do tego przygotowaną w Thermomiksie. Danie proste, szybkie i smaczne!
Składniki:
makaron
2 kawałki dyni (po rozdrobnieniu około dwóch szklanek)
5 łyżek maku
1/3 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej
sól, pieprz
oliwa
Wykonanie:
Dynię rozdrabniamy przez 4-5 s (obroty pozycja 5). Dodajemy oliwę i przez 8 minut gotujemy (obroty wsteczne, pozycja 1-2, temp. 100 st.C). Dodajemy mak, gałkę, sól i pieprz i jeszcze przez 2 minuty gotujemy (ustawienia te same).
Makaron gotujemy, odcedzamy, zostawiamy trochę wody z gotowania (1/2-1/3 szklanki). Przekładamy do garnka, w którym się gotował, dodajemy dynię, wodę z gotowania i całość mieszamy na wolnym ogniu.
Podajemy i oblizujemy się, bo takie pyszne!
W sumie całość można zrobić w Thermomiksie, ale jeszcze nie umiem gotować w nim makaronu i wolę ugotować go oddzielnie i ręcznie wymieszać z sosem.
czwartek, 12 lipca 2012
Nietypowe pesto
Kto powiedział, że pesto może być tylko z bazylii? Czytałam już o tym, że może być z różnych ziół, np. pietruszki albo mięty. Ale żeby robić pesto z bobu, rośliny strączkowej? To do głowy mi nie przyszło.
Ale net wyrzucił przepis, gdy spytałam go, ile czasu gotuje się bób.
Przespałam się jedną noc z wiadomością, że z bobu da się zrobić pesto i dziś zapragnęłam je zrobić. Jeszcze raz sprawdziłam przepisy i zrobiłam po swojemu
Składniki:
bób
kilka ząbków czosnku
kilka liści bazylii
trochę suszonego tymianku
sól
oliwa z oliwek
Wykonanie:
Bób gotujemy i obieramy ze skórki. Czosnek siekamy lub wyciskamy (ja preferuję wyciskany) i dodajemy do bobu wraz z solą, bazylią, tymiankiem i oliwą. Miksujemy wszystko (lub gnieciemy widelcem). Można podawać z makaronem lub zrobić gęstszy (mniej oliwy) i smarować kanapki.
Zjadłam z bezglutenowym makaronem, który dostałam od Dziadka.
Dziadku! Pozdrawiam! Mam nadzieję, że znalazłeś przepis, którego szukałeś?
Ale net wyrzucił przepis, gdy spytałam go, ile czasu gotuje się bób.
Przespałam się jedną noc z wiadomością, że z bobu da się zrobić pesto i dziś zapragnęłam je zrobić. Jeszcze raz sprawdziłam przepisy i zrobiłam po swojemu
Składniki:
bób
kilka ząbków czosnku
kilka liści bazylii
trochę suszonego tymianku
sól
oliwa z oliwek
Wykonanie:
Bób gotujemy i obieramy ze skórki. Czosnek siekamy lub wyciskamy (ja preferuję wyciskany) i dodajemy do bobu wraz z solą, bazylią, tymiankiem i oliwą. Miksujemy wszystko (lub gnieciemy widelcem). Można podawać z makaronem lub zrobić gęstszy (mniej oliwy) i smarować kanapki.
Zjadłam z bezglutenowym makaronem, który dostałam od Dziadka.
Dziadku! Pozdrawiam! Mam nadzieję, że znalazłeś przepis, którego szukałeś?
Subskrybuj:
Posty (Atom)











